KMM2
Fanka BB :)
No właśnie nie, tu się mylisz, obie ją lubimy. Jej zachowanie przed porodem zrzucamy na hormony. Chociaż potrafi mi dowalić mimo że nie do końca zna sytuacje. Lubimy się i tak samo jak z moją mama ze mną też często rozmawia, częściej niż z moim bratem. Te Panie nie dawno porobiły dodatkowe magistraty mimo, że nie musiały po reformie edukacji... I tak czasem pacjentki je irytują. Ale skoro kobiety potrafią 50 km do nich jechać obce nie rodzina personelu, ostatnio dziewczyna urodziła w samochodzie w drodze do szpitala) to nie jest tam tak źle i personel nie jest zły (jak ktoś słyszał o kursie salsy na korytarzu to było w tym szpitalu). Moja mama bratową od początku przekonywała że poszło najlepiej jak moglo i bylo sporo stymulacji, dziecko zdrowe i wszystko będzie dobrze. I napisałam że ona właśnie nigdy nikomu niczego takiego nie powiedziała, próbuje uspokajać pokazywać jak oddychać. Nie jest może wylewna, bo taki ma charakter, ale robi wszystko co może pod czas porodu żeby pacjentce pomóc. I zawsze gryzie sie w język nawet jak ma zły dzień a kobieta naprawde nie wspołpracuje. A ja nie rodziłam i boje się że to mnie przerośnie - moja mama na to że mnie dobrze przygotuje. Zresztą też wie, że w rzeciwieństwie do każdej innej pacjentki mnie będzie mogła kopnąć w dupę żebym się ogarnęła - już taka jestem że czasem tego potrzebujeChyba nie lubisz swojej bratowej, albo twoja mama synowejjeśli kogoś "irytuje" zachowanie pacjentki to lepiej zmienić zawód. Żadna kobieta na ból porodowy nie jest przygotowana, a zadaniem położnej jest pomóc pacjentce nie wpadać w panikę i opanować ból. Łatwy poród to i ktoś z ulicy odbierze.
Sama pracuję z ludźmi, bardzo różnymi, a strach i ból w mojej pracy to codzienność (jestem stomatologiem). Reakcje są bardzo różne i staram się do każdego podejść z empatia i zrozumieniem. Traktujmy innych tak jak sami chcielibyśmy być traktowani. Pamiętam swój poród i bez wsparcia położnej i lekarza byłoby ciężko. Nie oceniamy innych tak łatwo![]()