Jestem przekonana, że każdej z Was się uda i to jeszcze w tym roku. To jest szczęśliwe forum pełne ciążowych pozytywnych fluidów, które krążą nad każdą z Was i czekają tylko na odpowiedni moment. Tak sobie myślę, że tym razem, przy tym podejściu nie przeżywałam tak wszystkiego, tj. nie odchodziłam od zmysłów, nie zastanawiałam się co mam robić by zwiększyć szansę, w 11 dpt kiedy miałam plamienia byłam przekonana, ze to znowu porażka, zatem zabrałam się ostro do życia: zaprawiłam ogórki, nawrzeszczałam na męża, byłam w pracy. A 12 dpt poszłam zrobić betę by być pewną na 100% bo musiałam klinice wyniki przekazać. A tu taka niespodzianka, że mnie zamurowało. I Wam kochane życzę takiego Olbrzymiego Pozytywnego Zaskoczenia. Jedyna różnica w stosunku do poprzednich transferów nieudanych była taka, że tym razem starałam się mieć wyśmienity humor. I na sali gdzie była, a gdzie opiekowała się mną położna wiele minut żartowałyśmy i pośmiałyśmy się. Pozytywne nastawienie w tych momentach działa cuda. Całkiem myśleć się nie przestaje o tym czy będzie na tak czy na nie - ale żarty, śmiech i pozytywne osoby wokół to jest to!