pam ja od 16 roku życia mam problemy z okresem. Ale każdy lekarz to lekceważył i zamiast konkretnie zobaczyć co się dzieje - bo miałam okresy np co 3-6 mcy dawali mi tabletki anty. I tak sobie wędrowałam od lekarza do lekarza. Okazało się,że mam PCOS ale też nadal to lekceważyli - bo długich poszukiwaniach trafiłam do wspaniałej lekarki w Poznaniu. Tam porobiła mi konkretne badania itp, oczywiście wyniki były fatalne. Chodziłam do niej jakiś czas ale musiałam się przeprowadzić - i szkoda było mi kasy żeby dojeżdżać 200 km i poszukałam kogoś bliżej. Lekarka na początku była miarowa, ale okazała się głupia jak but. Dała mi jak zwykle antykoncepcje i nara. Po jej odstawieniu zaszłam w ciąże, którą poroniłam. I usłyszałam,że czy to moja 1 ciąża czy nie wiadomo która i tak mogłam ją stracić bo to nie ma reguły. Po tym wróciłam do Poznania do kliniki i do mojej ginekolog. Kazała mi znów zrobić badania, dostałam skierowanie na HSG i czas na starania. Ale się nie udawało, ostatnio na wizycie okazało się,że nie mam owulacji i bez stymulacji się nie obejdzie a czas goni goni.
DO tego mam niedoczynność tarczycy i insulinooporność.