hej, nie dam razy teraz Wam odpisać bo nie czytałam co tam pisałyście przez cały wczorajszy dzień :-(
byłam wczoraj o okulisty a nawet u dwóch bo mnie intrygowało to zgrubienie koło oka. No i oto wczorajszy dzień w skrócie (sorry za lenistwo ale skopiowałam to co już pisałam na staraczkach listopadówkach)
Pierwsza pani doktor wysłała mnie na RTG oczodołów i po obejrzeniu zdjęć i przebadaniu mnie okulistycznie stwierdziła, że to jakaś chrząstka, która oblała się po repozycji nosa. Uffff, kamień z serca.
Potem miałam kolejną wizytę, tym razem prywatnie u innej kobitki o godz 18 i nawet żałowałam, że się umówiłam, myślę sobie, łe głupia chrząstka to jest a kasę za wizytę teraz muszę wydać. No ale poszłam.
no i co się okazało?
mam pęknięty oczodół i to do tego stopnia, że kości są przesunięte i się nie schodzą!!!!!
no ekstra normalnie, na pogotowiu skupili się na połamanym nosie a to przeoczyli, potem okulistka stwierdziłą, że to chrząstka i żeby się nie przejmować. NO super, gdybym nie poszła na tą wizytę prywatnie to bym sobie żyła w przekonaniu, że to chrząstka.
Mam się zgłosić w trybie pilnym do neurochirurga bo to jest za blisko nerwów i gałki ocznej by to tak zostawić...
no to nieźle mnie ten jeleń urządził...