no i powróciłam ale padnięta jestem i wpadłam tylko na sekundkę.
mąż opróżnił jajeczka ale wyniki będą dopiero jutro, nie opłaca nam się jechać 70 km (w sumie 140 w obie strony) po odbiór więc kupiłam kopertę, znaczek i zapytałam panią w laboratorium czy mogą mi wysłać wyniki pocztą no i zgodziła się :-)
następnie pojechaliśmy na tomograf, kazali mi się położyć na takim stole, zamknąć oczy i nie ruszać głową, no i ten stół wjechał w tunel, potem co jakiś czas, przesuwał się do przodu, do tyłu i po jakiś 15 min było już po wszystkim. Wyniki za ok tydzień, a potem z wynikami muszę jechać do mojego neurochirurga.