A my chwilę temu wróciliśmy ze spaceru. Ale młody miał ubaw. Każda tuja, choinka czy też każde inne drzewo czy krzew został potrząśnięty przez Jaśka. Przecież cudownie dostać śniegiem w twarz:-). Po drodzę zatrzymaliśmy się u znajomych tam grasowała 3 letnia Julka. Syn się podłączył. A więc podkopy, orły, fikanie, skakanie czy też taplanie w śniegu były na 300%. Oczywiście rzucanie śniegiem również. Po przyjściu do domku i rozpakowaniu ze wszystkiego (masakra z tym ubieraniem, pół biedy z rozbieraniem) Zasiedliśmy nad klockami. Dzieć nadal układa a mamuśka relację strzela:-).
Do tego pięknie prószy, no taka pogoda to mi się podoba:-)
A co tu tak cicho?