smerfik no to gratulacje, fajnie, że po świętach usłyszysz serduszko, ciekawe jakie to uczucie słyszeć bicie serca własnego dziecka, hmmm, zapewne f a n t a s t y c z n e
powiem Wam, że w czasie studiów wyjechałam na 3 miesiące do Anglii, pobyć trochę w tym kraju o którym musiałam wkuwać informacje polityczne, geograficzne i mnóstwo innych... i czułam się tam jak ryba w wodzie, zero problemów w dogadaniu się, zero szoku kulturowego, bajka normalnie, pracowąłam w kawiarni za najniższą krajową (wtedy to było 5.05 funta/ godz), wynajmowałam dom razem z koleżankami, na wszystko mnie było stać, normalnie żyć nie umierać!!!!
powiem Wam, że jak mam porównywać pracę w UK a w PL to wolałam pracować po 45 h w tygodniu, cały czas na nogach (obsługiwanie klientów, kasy, chodzenie do banku z utargiem, przyjmowanie towaru) ale w fajnym towarzystwie niż teraz. Owszem, pracuje w szkole zdecydowanie mniej godzin, i nie jest to tak wyczerpująca fizycznie praca jak praca kelnerki ale grono pedagogiczne mamy jakie mamy i nie ma nawet tam z kim normalnie pogadać.... codziennie rano nie chce mi się wstawać i iść do pracy, lubię uczyć ale wkurza mnie tona dokumentacji i wredne stare koleżanki obrabiające dupsko każdemu kto się nawinie.... wrrrrr.....