Dzien dobry !!!!

DD
Nuuuśka wrocila do zywych :-)

Wczoraj było ciężko ale dziś już jest ok w miare.
Ale od początku - porannej lewatywy nie zrobiłam bo stwierdziłam, ze do bani jest to cale urządzenie poza tym robiłam w poniedziałek wieczorem wiec starczylo. A co.
Wczoraj o 6 miałam pobudke, zabandażowali mi nogi - od kostek po same uda ( z powodu zylakow), potem założyli wenflon, cewnik (

fuuuu!! ) i dostałam cos w formie głupiego jaska na uspokojenie. Wywiezli mnie na blok cos po 8 rano, ile bylam - nie wiem. Ile spalam - nie wiem, bo dzień przebiegl na budzeniu się,przysypianiu i znowu budzeniu się. Lezalam pod aparatura z tlenem, kardiomonitorem i ciśnieniomierzem, który raz na pol h mierzyl mi ciśnienie. Do tego "wasy" z tlenem do nosa i tak do 16, wiec nie bardzo mogłam się nawet ruszyc. Po 16 posciagali mi wszystko wiec mogłam zlapac kontakt ze swiatem, ale slabym się jednak jest po narkozie.
Zaznajomilismy się z dwoma pielęgniarkami, wiec miałam lekow przeciwbólowych ile wlezie żeby nie bolało

aaaa i nie wymiotowałam. Raz jeden miałam moment ze mi się trochę coflo ale to było na samy początku jak wjechałam do sali, i potem już spokoj.
Cewnik, wenflon wyciagnela mi pielegniarka dziś rano, poszlam się umyc ( od razu lepiej ), przezylam obchod i teraz leze.
Gdyby nie Ł. i mama chyba bym tu z głodu umarla, heh niby wczoraj nic nie można jeszcze jesc, ale zjadłam wieczorem bulke z bakusiem bo bylam glodna jak nie wiem. Dzis rano pani przyniosła sniadanie.....taaaa rarytas. Dwa suchary i kubek grysiku na wodzie. A wiec ja to hyc do kosza a zjadłam bule z pasztetem i pomidorem

Aaaaaa i co się dowiedziałam, oczywiście nie od ordynatora, bo ten w ogole niewiele mowi, tylko od pielęgniarki która wczoraj była - ZE WSZYSTKO OK, W MACICY CZYSTO, PO TORBIELI SLADU BRAK, A JAJOWODY DROZNE !

))) wiec bardzo się ciesze, bo przynajmniej wiem w takim razie, ze albo to rzeczywiście była wina torbieli albo mojej psychiki...
A Wy widze posypalyscie się na umor jak mnie nie było :-(
natka, kasiol co to za @ ???? miało jej przecież nie być !!! Czerwiec w takim razie musi być dla Nas szczęśliwy.
patu$ka matko...strasznie mi przykro Kochana. Tule Cie mocno bardzo. Straszne jest to w jak młodym wieku ludzie teraz odchodzą. Strasznie Ci wspolczuje i myślami jestem z Toba :*