• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Staraczki luty 2013

No nam tak w tym miesiącu wychodzi że co dwa dni bo w większości dni niestety mijamy się bo zupełnie nam w tym miesiącu grafik męża nie pasuje :-( ma same popołudniówki więc przychodzi na maxa zmęczony bo na drugiej zmianie najwiecrj roboty :-( już czekam na maj i nowy grafik i mm nadzieję że będzie lepszy :-)

Ale tak jak pisałam pytałam gina.i mówi że jeśli nie więcej niż raz dziennie to można spokojnie codziennie, jego zdaniem nie ma żadnych podstaw żeby specjalnie co dwa.dni się serduszkować jeśli jest ochota częściej :)
 
Ostatnia edycja:
reklama
No q sumiw dobrze ale mam lekkie wyrzuty bo przewanie jak bylam chora to on byl w delegacji. a tu taka zamiana, Moj Łukasz tez zna okladnie kalendarzyk malzenski i proces zaplodnienia itd. przebieg ciazy. On duzo czta na ten temat a potem mi sie madruje :)
 
To i ja napiszę coś o swoim eM. Też jest nastawiony na Juniora:-) i nawet jak dziś był u lekarza po leki na alergię, to zapytał, czy może to zażywać, bo staramy się o Dziecko i czy to nie będzie miało wpływu. Tak więc super mieć wsparcie w swoim Mężach;-). Zresztą, fantastyczną sprawą jest mieć Dziecko, z mężczyzną, którego się kocha, czyż nie?:tak:
 
To i ja napiszę coś o swoim eM. Też jest nastawiony na Juniora:-) i nawet jak dziś był u lekarza po leki na alergię, to zapytał, czy może to zażywać, bo staramy się o Dziecko i czy to nie będzie miało wpływu. Tak więc super mieć wsparcie w swoim Mężach;-). Zresztą, fantastyczną sprawą jest mieć Dziecko, z mężczyzną, którego się kocha, czyż nie?:tak:

No pewnie, ze tak :-)Na samym początku miałam wrazenie, ze to ja bardziej namawiam go do tego faktu, ale po upływie paru miesięcy bez skutku widze, ze sam zaczyna się angazowac bardzo w to wszystko. Pyta, pisze, dzwoni, zaczyna interesować się kalendarzykiem i wykresem, co do sluzu to nieeee na to nie ma szans <haha> on na pewne rzeczy od razu lapie odruch wymiotny :laugh2::laugh2:Czasem jak pisze i on Nas podczytuje, to tylko widze jak czyta z uwaga a potem nagle odwraca glowe - Boże o jakich tematach Wy piszecie. A ja mu na to - no przecież jesteśmy kobietami, z kim mamy o tym pisać ? :rofl2:

natka eeee to jak Ł. ma na popoludniowki to nie raz czekałam z zapałkami w oczach jak były TE dni hehe. I potem czułam się na polspiocha :laugh2: I tez przeważnie było co dwa dni, ale może warto sprobowac inaczej i a noz się uda :happy:

patu$ka no mój Pan Ł.jeszcze nie az tak obeznany, ale widze, ze nadrabia pomalutku a to dobry znak bo zawsze raźniej :happy:
 
Otóż to, avensis :-) pięknie powiedziane :-)

Nuuuśka no ja mam pracę jednozmianową także jak M. ma popołudniówkę to praktycznie dopiero w nocy się widzimy albo późnym wieczorem. Bo oni mają takie zmiany że może być od 14, 15, 16 lub 17 więc najwcześniej i tak pracuje do 22 ale to bardzo rzadko :-( zazwyczaj w tym miesiącu ma tak że pracuje do 0:00 albo 01:00 także przerąbane :-(

A najgorsze że ja ciągle mam ochotę na przytulanki :-D
 
o to Łukasz ma tak samo teraz jak ma na popoludniowki. Sezon im się zaczyna, a pracuje w firmie motoryzacyjnej na magazynie i dwa dni temu chłopcy z drugiej zmiany o 2:00 w nocy zamykali trasy ( kończyli skanować towary) Pewnie ze dzięki temu więcej zarobi, ale mnie to nie cieszy wcale az tak bardzo, bo nie sa jakies Bog wie jakie pieniądze, a on padniety wraca do domu i wiecznie niewyspany chodzi.
Mieli zrobić trzecia zmiane ( nocki ) i to w sumie cieszylo mnie, bo wieczorkiem by się poserduszkowalo, on do pracy, ja spac, a rano jeślibym wstawala do pracy ( bo nocki byłyby wtedy kiedy my mielibysmy na rano) on w tym czasie dom mialby pusty i muglby wyspac się do woli. Niestety cos nie poszlo, i chyba pozostanie jak było.
 
Ach tak to jest że niestety nigdy nie jest idealnie jeśli chodzi o sprawy zawodowe :-( ale trzeba się cieszyć z tego co jest - ważne że jest praca i w miarę dobra kasa (choć wiadomo że mogłoby być lepiej :-D).
 
Pewnie, ze tak. Trzeba zacisnąć żeby i trzymać się tego co się postanowilo. Dazyc do tego za wszelka cene, ale nie za cene własnego zdrowia, czy tez szczęścia. Wszystko powinno się robic z glowa, i z umiarem. Nie można dac się zwariować, bo jak to mi kiedyś powiedziała pewna madra osoba - nie możemy doprowadzić się do stanu kiedy to co miesiąc będziemy przezywac pogrzeb kiedy nadejdzie @. A niestety takie kobiety sa i jest ich calkiem sporo.
Chcialabym temu zapobiec i caly czas mowie sobie - to mnie nie dotyczy, ale jest jakas paranoja w tym co robimy - zyjemy według kalendarzyka, wykresow, dziś mamy już zaplanowane następne pare miesięcy w razie gdyby się nie udało. A kiedyś nie trzeba było planować ..i to jeszcze dzieci ? dzieci się po prostu miało. Jedno, dwa, trzy, ale się miało i nie było to problemem. Dzis coraz więcej prostych jak wydawac by się moglo rzeczy i problemów staje się dla wielu z Nas droga nie do przejścia :|

Uciekam spac :* milych senkow dziewuszki moje :*
 
reklama
No dokładnie, też często zastanawiam się dlaczego kiedyś było łatwiej jeśli chodzi o dzieci.. Kiedyś ludzie je po prostu mieli a dzisiaj trzeba się tak strasznie starać i jeszcze nic z tego nie wychodzi... Ale trzeba walczyć, nie za wszelką cenę ale musimy walczyć :-) przecież musi się udać w końcu, prawda? Zobaczycie że jeszcze trochę i wszystkie będziemy mieć śliczne maleństwa :-) i zrobimy jakiś wspólny zjazd i wszystkie z dzieciaczkami się spotkamy hehe :-D

Kolorowych snów Nuuuśka :-) :*
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry