• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Staraczki na 2016 rok :)

Needi, właśnie też mogło być tak, że wcale tej owulacji nie było w tym cyklu. Nie wiadomo nic do końca. Ginekolog powiedział mi tylko tyle, że mam natychmiast przyjść do niego jak dostanę miesiączkę i będziemy szukać przyczyny tych długich cykli. Ciekawe właśnie od czego mam takie długie cykle skoro z tarczycą wszystko w porządku...
 
reklama
Czesc Dziewczynki. Jak samopoczucia dzisiaj co?? Ankaka widać Twojego dola niestety ale mam nadzieje ze dziś jest już trochę lepiej ??!!
Hime witaj nowa staraczko!! Mimo Twoich ciężkich przeżyć wierze ze będzie dobrze i szybciutko się Wam uda :-) :-)
A tak w ogóle zastanawiam się jak to jest z ta ciąża pozamaciczna. Lekarz nie widzi tego przez tyle tygodni ze ciąża rozwija się tam gdzie nie powinna??

Przejrzalam sobie moje wyniki wczoraj i powiem Wam ze w 1 ciazy tez mialam rozbieżności i wiem ze to normalne w tym stanie ale AZ tak źle nie mialam. Mam mocno podwyższone neutrofile i w skali ml/u i %. Czytalam ze może to mieć związek z rozpoczynającym się stanem rzucawkowym :/
Oprócz tego mam za wysoki cukier.... czyli jednym slowem zajebiscie :-(

We wtorek wizyta u Gina zobaczymy co mi na to powie.
 
hime - witaj! Moja kuzynka również miała takie długie cykle. Ponad 4 lata starali się o dziecko. Leczyła się u jakiejś babki, ale później zmieniła lekarza i ten jej bardzo pomógł. Bo ona podczas tych 4 lat, dwa razy zaszła i zaraz poroniła. Jednego dnia test pozytywny, ale beta już nie potwierdzała tych ciąż. Więc jakoś tak wychodziło, że ona te 2 razy zaszła... ale nie utrzymała ciąży - chyba się nie zagnieździło? albo samoistne jakieś poronienie. W każdym razie ten nowy lekarz zaczął od razu szukać przyczyny, dlaczego nie może utrzymać ciąży, a nie (jak ta lekarka przed nim) dlaczego nie może zajść, skoro jednak 2 razy zaszła. Robiła mnóstwo róznych badań (w tym genetyczne) i wyszła jej zakrzepica. Brała cały czas luteinę i miała już gotową w domu baterię leków (w tym zastrzyki przeciwzakrzepowe), które miała zacząć brać od razu jak na teście wyjdą jej 2 kreski. Zaszła, udało się. Nie poszła już do pracy w dzień, w którym robiła test. Zastrzyki musi robić całą ciążę, luteinę chyba teraz do końca ma brać, albo teraz jakoś odstawić. Jest właśnie w 36 tc.
Nie wiem czy ta historia Ci pomoże, ale masz jakiegoś kompetentnego lekarza? Może warto sprawdzić tą zakrzepicę właśnie?:baffled:

Ja co jakiś czas mam już te dorbne plamki przedokresowe. Piersi troszkę ciążą (ale to tak ciążą odkąd się staram co cykl!!!) i czuję taki "ciężki brzuch", co równie dobrze na okres pasuje. Jak się prostuję to czuję, że mnie ciągnie w brzuchu... Ale to też żaden nadzwyczajny objaw :crazy: Echh, żeby to zachodzenie było prostsze. No, ale jak to przed chwilą ktoś pisał - 3 cs to jeszcze nie tragedia.
 
Hime witaj nowa staraczko!! Mimo Twoich ciężkich przeżyć wierze ze będzie dobrze i szybciutko się Wam uda :-) :-)
A tak w ogóle zastanawiam się jak to jest z ta ciąża pozamaciczna. Lekarz nie widzi tego przez tyle tygodni ze ciąża rozwija się tam gdzie nie powinna??
.
Tarantina, opowiem Ci jak to było u mnie. 23.11.2014 miałam ostatnią miesiączkę, od połowy grudnia zaczęłam mieć lekkie objawy ciążowe, normalnie jak przy zdrowej ciąży, ale nie brałam tego do siebie bo myślałam, że znowu organizm robi sobie ze mnie jaja, ale jednocześnie pod koniec grudnia czułam że jestem w ciąży ale testy wychodziły negatywnie. Skoro testy negatywne to już czekałam na okres, tak do połowy stycznia, zaczęły się bóle i plamienia brązowe, poszłam do ginekologa, zalecił mi betę a na usg nic nie widział. Beta wyszła 1038 w około 9 tc wg OM. Lekarz powiedział, że prawdopodobnie ciąża jest młodziutka i dlatego nic nie widać, a plamienia mogły być implantacyjne. Kilka dni później już bolało mnie w okolicach lewego jajowodu tak, że nie mogłam chodzić bo tylko się nasilało. Później doszły krwawienia, gdy poszłam do mojego gina od razu skierował mnie do szpitala. Tam też nic nie widzieli, miałam mieć na drugi dzień rano badania. W nocy z 2 na 3 lutego miałam krwotok wewnętrzny, pękł jajowód. Ja nie wiedziałam co się dzieje, bo na początku bolał mnie brzuch jak na zaparcia + wzdęcia a później przeszywający ból od tego jajowodu do barku. Położna stwierdziła właśnie, że da mi czopek glicerynowy przeczyszczający a boli mnie bark od niewygodnego spania. Rano byłam strasznie słaba, ból nie ustąpił. Mdlałam, ginekolog robiąc mi usg widział jakieś krwawienia, skrzepy, a przy tym mega bolało badanie. Od razu powiedział, że to ciąża pozamaciczna, prawdopodobnie krwotok wewnętrzny, że jeszcze chwila i nie było by mnie na tym świecie, natychmiast miałam robioną laparotomie.




hime - witaj! Moja kuzynka również miała takie długie cykle. Ponad 4 lata starali się o dziecko. Leczyła się u jakiejś babki, ale później zmieniła lekarza i ten jej bardzo pomógł. Bo ona podczas tych 4 lat, dwa razy zaszła i zaraz poroniła. Jednego dnia test pozytywny, ale beta już nie potwierdzała tych ciąż. Więc jakoś tak wychodziło, że ona te 2 razy zaszła... ale nie utrzymała ciąży - chyba się nie zagnieździło? albo samoistne jakieś poronienie. W każdym razie ten nowy lekarz zaczął od razu szukać przyczyny, dlaczego nie może utrzymać ciąży, a nie (jak ta lekarka przed nim) dlaczego nie może zajść, skoro jednak 2 razy zaszła. Robiła mnóstwo róznych badań (w tym genetyczne) i wyszła jej zakrzepica. Brała cały czas luteinę i miała już gotową w domu baterię leków (w tym zastrzyki przeciwzakrzepowe), które miała zacząć brać od razu jak na teście wyjdą jej 2 kreski. Zaszła, udało się. Nie poszła już do pracy w dzień, w którym robiła test. Zastrzyki musi robić całą ciążę, luteinę chyba teraz do końca ma brać, albo teraz jakoś odstawić. Jest właśnie w 36 tc.
Nie wiem czy ta historia Ci pomoże, ale masz jakiegoś kompetentnego lekarza? Może warto sprawdzić tą zakrzepicę właśnie?:baffled:
Apostrofa, lekarza mam dobrego, powiedział mi, że będziemy sprawdzać jak to jest z moją płodnością. No i właśnie jak dostanę miesiączkę mam do niego natychmiast się zgłosić i zaleci mi odpowiednie badania. A z tą zakrzepicą to mu wspomne, ale wątpie żebym miała z tym problemy.
 
Hime - moja kuzynka wcześniej o tym pojęcia nie miała, bo to dla niej nieodczuwalne jest. I nie wiem czy to możliwe, że tylko w ciąży się to uaktywnia? :zawstydzona/y: Bo z tego co mówiła to tylko do końca ciąży robi te zastrzyki i bierze jakieś tam leki jeszcze - wszystko tylko w okresie ciąży. A cykle miała bardzo nieregularne. Nie wiem w zasadzie co je unormował, czy w ogóle coś... Wiem, że uzywała testów owu.
 
Hime no to powiem Ci naprawdę przeszlas przez tragedie. Moja mama przezla ciążę pozamaciczna ponad 30 lat temu . Wtedy nie bylo takiej medycyny jak jest teraz i nikt dlugo dlugo nie zorientowal się ze ciąża rozwija się ale nie tam gdzie powinna. Mama by la w ciąży pozamacicznej UWAGA 19 tygodni! Plod peknal gdy mama byla w pracy. Przeszla śmierć kliniczna i powiedzieli jej ze juz nigdy nie będzie miala dzieci. 4 lata później urodzila mojego brata a 5 lat później mnie:-) :-)
Ciągle wkrecalam sobie ze to dziedziczne ale na szczęście w 1 ciąży i teraz mnie to ominelo! Za to masakryczne porody SA u Nas na 100% rodzinne.:-) :-)
 
Hime no to powiem Ci naprawdę przeszlas przez tragedie. Moja mama przezla ciążę pozamaciczna ponad 30 lat temu . Wtedy nie bylo takiej medycyny jak jest teraz i nikt dlugo dlugo nie zorientowal się ze ciąża rozwija się ale nie tam gdzie powinna. Mama by la w ciąży pozamacicznej UWAGA 19 tygodni! Plod peknal gdy mama byla w pracy. Przeszla śmierć kliniczna i powiedzieli jej ze juz nigdy nie będzie miala dzieci. 4 lata później urodzila mojego brata a 5 lat później mnie:-) :-)
Ciągle wkrecalam sobie ze to dziedziczne ale na szczęście w 1 ciąży i teraz mnie to ominelo! Za to masakryczne porody SA u Nas na 100% rodzinne.:-) :-)
 
Apostrofa, biorę to do siebie co mi napisałaś, wspomnę o tym lekarzowi dla pewności.
Tarantina, ciąża pozamaciczna jest straszna a tym bardziej ta świadomość kiedy beta wolno przyrasta ale przyrasta więc dzieciątko żyje a lekarze muszą te maleństwo brutalnie mówiąc 'dobić' bo inaczej będzie spustoszenie w organizmie mamy. Jest jednak ryzyko, że ciąża pozamaciczna się powtórzy, tzn tak jak w moim przypadku pęknięty jajowód został uratowany, zrostów niby nie ma ale wiadomo jest węższy i łatwiej w nim o ponowną ciążę pozamaciczną.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry