Może teraz nic nie utnie.
To jeszcze raz coś o sobie. Od sierpnia się z mężem nie zabezpieczamy, ale też trudno nazwać to staraniem się

Kilka dni temu podjęliśmy decyzję, że czas się przyłożyć i zacząć starania - w tym cyklu już nic nie zdziałamy więc czekamy na następny. Szczerze mówiąc widząc te wszystkie wpadki wokół nas, byliśmy przekonani, że nasze 'nieuważanie' szybko w coś zaowocuje, ale się na to nie zanosi. Strasznie przykro się przewija facebooka widząc setki zdjęć maluszków wrzucane przez coraz to młodszych znajomych (mimo, że sama uważam, że jestem bardzo młodziutka). Więc do następnego cyklu mam zamiar zaopatrzyć się w termometr i testy owu, może w końcu coś zdziałamy
Macie może dla nas jakieś rady/wskazówki?
Co do długich cykli. Miałam ten problem rok temu. Z każdym kolejnym cyklem wydłużał mi się on o 1-2 dni. Kiedyś miałam je krótkie, bo 24-26 dni, potem stopniowo się zwiększały i przez jakieś pół roku utrzymywały się 33 dni, więc w sumie nie widziałam w tym problemu, mam 21 lat, więc sądziłam, że po prostu wszystko tam się we mnie powoli reguluje i już taki cykl zostanie. Potem każdy kolejny był coraz dłuższy - oczywiście przez pierwsze 3 miesiące też zlekceważyłam, bo przecież jeden dzień spóźnienia to nic takiego. Ale obudziłam się jak mi się zaczęły robić 40 dniowe i dłuższe cykle. Najdłuższy był 46 dni, więc poszłam w tym do lekarza. Dał mi tabletki antykoncepcyjne, kazał brać 3 miesiące i po odstawieniu zobaczyć czy wrócił do odpowiedniej długości czy dalej się coś dzieje, jak coś nie tak to miałam do niego wrócić i byśmy robili badania, ale po tabletkach mam ładne cykle 29 dni i mam nadzieję, że już takie zostaną.