witajcie weekendowo...pospałabym jeszcze bo mąż z dziećmi zszedł na dół,ale kurcze tak mnie męczy ten katar,ze nad ranem nie ma juz mowy o spaniu

Bree tak ,praca była fajna..uwielbiam kontakt z ludzmi-a juz taki bezposredni to w ogóle

ale...to była praca na prowizji...i przez 7,8 m-cy było git-miałam najwiekszą sprzedaż z 4 salonów w Poznaniu-zarabiałam 2500-2800 zależy jaki miesiąc i jaki target wyrobiłam...
ale jak przyszedł kryzys ,zarobki spadły do 1300zł i lipa....Domi był wtedy w pryw.przedszkolu bo miał 2 lata z groszami to do państwowego nie było mowy-płaciłam za Niego 750zł za Zuzą 350...i wychodziło na to ,ze z wypłaty starczało ,zeby na tydzień zatankować ...a dalej to już brałam od męża...
wię w grudniu dałam wypowiedzenie...
miałam 25km w jedną stronę...
dom niedopilnowany...
dzieci mamy nie widziały bo to praca od 9 do 21...
mąż ciągle na zupach bo gotowałm wieczoraem i mieli na drugi dzień...
aaaaaa-nieciekawie jak sie nie ma mamy która by sie zajeła dziecmi...moja rodzinka na Pomorzu i my za każdą pomoc musimy płacić-nie opyla się i dlatego po roku pracy zrezygnowałam...
szukałam pracy u nas w miejscowości zeby nie tracić czasu i kasy na dojazdy ,ale nie ma
Bree- jak tam podziałaliscie wczoraj

)&&&&&
Kahaka- &&&&&&& za buciki dla Tomaszka lub Agatki
Wikula- oby było jak piszesz i bedzie wysyp
Amalfi- witaj i czekamy na foty
my zaraz bierzemy się za płot
