cześć przed chwilą się przywlokłam z pracy i normalnie mam dość wszystko mnie drażni tak że masakra!! Jeszcze pacjenta zbeształam :0dzisiaj przyjechał nowy i na wstępie, zamiast dzień dobry mówi, że jest lekarzem i czy z tego tytułu należą mu się jakieś przywileje, już tym tekstem mnie zdenerwował a to był dopiero początek, pyyam co mu dolega, facet odpowiada, że ma problem z mięśniem 4-głowym i chce go wzmocnić, sadzam go więc na fotelu ślazkim i tłumaczę jak ma ćwiczyć, tłumaczę raz, drugi, trzeci, facet nie słucha, po jakichś 10 minutach woła mnie i mówi, że to ćwiczenie jest do kitu, bo on mięsnia nie ćwiczy, tłumaczę więc jak krowie na rowie po raz kolejny, po jakimś czasie mówi że on chce się położyć na leżance, i podnosić nogi z ciężarkami do góry (bo tak ćwiczył pacjent na leżance obok), no to mu mówię, że w ten sposób się nie ćwiczy m 4głowego, a pośladkowe, no ale dla świętego spokoju położyłam go na tej leżance, po paru minutach podchodzę i mówię gościowi, żeby mi pokazał, króra partia mięśni w tym ćwiczeniu działa, a on na to, to pani nie wie, gdzie jest m 4głowy?! wsciekłam się, i mówię, że wiem i dlatego pytam, bo w tym ćwiczeniu on ani trochę nie działa!! i do ma być kurcze lekarz?! może od krów bo ja bym do takiego nie poszła, wkurza mnie jak ktoś podważa moje kompetencje, a wychodzi na to, że nie ma najmniejszego o tym pojęcia!!
zaraz was podczyram a na razie idę zjeść