reklama

Starania od jesieni 2013

  • Starter tematu Starter tematu kobietka22
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Widzę, że ciekawy temat poruszyłyście. Ja też chciałabym mieć psiaka ale u mnie główną przeszkodą jest to, że nas cały dzień nie ma w domu (od 7 do 18). Moim zdaniem szkoda pas, żeby cały dzień siedział sam w mieszkaniu.

Moja szwagierka ma jorka i przelewa na nią niespełnione pragnienie posiadania córki. Kokardki i kolorowe ubranka to pikuś. Ale jak widzę tego psa ze spineczką z cyrkoniami i obrożą również naszpikowaną świecidełkami to aż mnie skręca.
Ale ona ogólnie jest straszną tandeciarką. Żadne ubranie jakie kupiła dla mojej córki nie nadawało się nawet do wyciągnięcia z worka i powieszenia w szafie. Plastik fantastik i pełno świecidełek. Kiedyś kupiła mojej 4 letniej córce sukienkę a la mała kurewka. MASAKRA.
 
Szukałam fajnych życzeń na necie i puściłam sobie kolędy no i się pobeczałam ze wzruszenia ,a jak sobie kiedyś przed snem wyobrażałam jak to będzie jak w Wigilię powiemy ,że się spodziewamy dziecka to od samego myślenia o tym mi łzy poleciały ,zależy jaki będę miała nastrój akurat albo będę się śmiać albo płakać , moja szwagierka to na bank będzie płakać ,a ja razem z nią normalnie znowu mnie bierze , Święta zawsze mnie wzruszały ,a teraz szczególnie ;) jak się czekało 6 lat na coś to normalnie nieraz aż nie wierzę ,że to się dzieje ,zawsze miałam pod górkę i myślałam ,że zawsze tak będzie ....

Co do piesków to ja miałam kundelka w bloku i on na starość już miał problemy z chodzeniem , sąsiadka ma owczarka i ledwo chodzi też w bloku na parterze mieszkają , a w bloku obok labradora mają na 4 piętrze ja bym nie mogła tak psa męczyć , kręgosłup by mu wysiadł i bym patrzyła jak cierpi potem nie ma opcji jeśli już to mały piesek.
 
Kobietka nie dziwie się, że się wzruszasz, pięknie tak móc to ogłosić w święta, sama taka wiadomość jest wzruszająca, a w święta to już całkiem, tak magicznie:))

Ritta właśnie też tak myślę, że pies nie powinien być cały dzień sam w domu, to nie jest zabawka i trzeba mu poświęcać dużo czasu:) O matko..:szok: Moi znajomi mają pekińczyka i też go traktują jak swoje dziecko, mój się wkurza jak do nich chodzimy, bo nie cierpi tego psa(w sumie to przez nich, że tak go traktują). Jak pojechaliśmy z nimi kiedyś nad jezioro to pies co chwilę biegał koło naszego koca i co chwilę musiałam wytrzepywać, bo był cały z piasku, że się nie dało na nim leżeć, a właścicielka się tylko śmiała, albo zrobiła jej legowisko, żeby miała cień tak, że nasze twarzy były, że tak powiem przy samej jej dupie, to też musieliśmy my się z kocem przenieść, bo przecież ona nie mogła parasolki w inne miejsce przesunąć, tak żeby pies nikomu nie przeszkadzał;/ Ta koleżanka to też taka tandeciara i psa ubiera w czapeczki i jakieś fikuśne ciuszki w panterke.. Z tym, że oni nie mają problemu z dzieckiem, dopiero niedługo będą brać ślub i planują starania dopiero w lecie.
 
Też nie rozumiem ubierania piesków , no może poza tymi ,które praktycznie nie mają na tyle długiej sierści aby zimą je ogrzała z tym żeby psu założyć coś w mrozy duże na dwór to jeszcze się zgodzę ,ale ubieranki , przebieranki i takie tam nie mieści mi się w głowie , taki pies musi się czuć jak idiota za przeproszeniem , ja lubię kundelki , mój mąż bardziej za rasowymi np buldoga francuskiego wymyślił taki pies kosztuje 1500zł u nas i podobno nie może jeść byle czego , moja ciocia miała huskiego ładny był i fajny ,ale on miał nawyk ciągnięcia czego się da , nawet właściciela ciągnął za sobą , wył w nocy i jadł też tylko pewne produkty , teraz na wsi mają takiego małego szczeniaczka fajny jest taki pocieszny i na prawdę maleńki , teraz jak tak patrzę na te pieski na wsi np to one mają w sumie chyba lepiej cały dzień mogą biegać sobie ile chcą ,a na noc mają w szopie takie stare fotele wyłożone starymi poduchami na zimę i jest im ciepło , teraz jak się pojedzie to nawet ich nie widać na podwórku bo się pochowają.
Słyszałam o przypadku ,że młode małżeństwo przyjechało do rodziców i oświadczyło ,że zostaną dziadkami oni się ucieszyli itd ,a potem oni powiedzieli ,że kupili pieska i to będzie ich wnuczek no co najmniej dziwne dla mnie jest coś takiego.
 
Amaliee ale w życiu dużego psa do bloku! Przecież to uciążliwe i dla niego i dla domowników. Gdzie ten pies się wyszaleje? Duże psy potrzebują ruchu. W blokowiskach rzadko jest plac gdzie pies może pobiegać, a w mieszkaniu kręci się z kąta w kąt...
 
Wybieganie się wybieganiem ,u nas też są niedaleko wielkie łąki nad rzeką i tam sobie pieski biegają ,ale jeśli mój mały kundelek nie mógł schodzić po schodach i wchodzić tylko trzeba było go nosić to co czuje wielki pies sąsiadka wilczycę już nosi ,ale ma szczęście ,że tylko na parter jak taki pies kilka razy nadzień schodzi i wchodzi to myślę ,że go to męczy , ja kiedyś byłam psiarom totalną , wszystkie psy na wsi u babci głaskałam , koty do domu znosiłam ,ba nawet jednemu psu do budy wlazłam ,a on wyszedł i się położył obok, aż któregoś razu byłam jak to często bywało u cioci na wsi i mieli psa na łańcuchu , on mi zawsze podawał łapę , głaskałam go i bawiłam się z nim od małego no i pewnego razu poszłam do niego i powiedziałam podaj łapę on mi ją podał cieszył się ,jak się odwróciłam to rzucił mi się na plecy ja się wyczołgałam jakoś z jego zasięgu i co najlepsze patrzyły na to moje kuzynki i kuzyn stali jak słupy soli ,a byli ode mnie starsi zamiast kogoś z dorosłych zawołać ogólnie jak nieraz sobie przypomnę jak mnie traktowali to aż mi się przykro na nowo robi ja byłam z miasta jako jedyna z rodzinki ze strony mego taty i traktowali mnie jak dopust Boży , straszyli , uważali ,że jak coś w gospodarstwie zdechło nie wiem kurczak , kaczuszka, królik to ,że ja to zabiłam , po drugie uważali ,że ja jako jedynaczka jestem gorsza ,ale ja zawsze dzieliłam się z innymi dziećmi i lubiłam się z nimi bawić , jak tata dostawał paczki dla dziecka pracy to dzieliłam z rodzicami na inne dzieci z rodziny tą paczkę bo nam się nie przelewało.
 
Lisica - a ja jestem taka ,że mimo wszystko chciałam mieć poprawne relacje potem bo to jednak rodzina, i jak jedna z tych kuzynek poroniła jakoś rok po moim poronieniu to jej napisałam ,że współczuję i ,że bardzo mi przykro itd , a potem sobie uświadomiłam ,że jak ja poroniłam w sierpniu ,a we wrześniu było w wesele w rodzinie z tej właśnie strony to poszłam na ślub, złożyłam życzenia ,ale na wesele nie miałam ochoty iść chyba nikt by nie miał ochoty tym bardziej ,że ja jeszcze trochę krwawiłam , mój tata się oburzył ,że jak ja mogę nie iść na wesele jego rodziny i ,że mam mu wytłumaczyć czemu , wszyscy wiedzieli co się stało i nikt nie zadzwonił nie zapytał jak się czuję czy coś , a jak potem pojechałam do ciotki to były komentarze ,że mnie nie było na weselu itd itp nie miałam ochoty się bawić po czymś takim ,ale ja taka jestem o mnie nikt nie myśli ,a ja od zawsze o wszystkich myślałam i to mnie zgubiło.
 
reklama
Ja juz sie przestalam przejmowac moja rodzina i co o mnie gadaja. Mam ich gleboko gdzies.


no ja odkąd podupadłam na zdrowiu też sobie obiecałam ,że zlewkę mam totalną i co się okazało ?Że jak ja ich olałam to oni potem pytali kiedy zajrzymy , że nie przyjeżdżamy itd itp , a ja uważam ,że skoro oni bywają u nas w mieście pracują tutaj niektórzy itd to też mogą zajrzeć jeśli mają ochotę nikt ich nie wygoni ,ale nie zaglądają widzę ich w Święto zmarłych i chyba tylko wtedy bo na cmentarzu ich spotykam , dla chcącego nic trudnego ja im w tyłki wchodzić nie zamierzam i tyle.Na weselu które ostatnio było nie poszłam bo po co żeby marudzili ? W przyszłym roku kroi się kolejne i też nie wiem czy pójdę.

 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry