Witam dziewczyny.
Czasem Was podczytuje i widziałam, że pytałyście o mnie. Cieszę się, że o mnie pamiętacie.
U mnie jakoś leci. Czasem jest źle, a czasem trochę lepiej. Teraz uczę się od nowa bycia mamą na pełny etat i dobrze mi z tym. Nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo tęskniłam za najprostszymi rzeczami, np. za tym, że mogę odebrać dzieci ze szkoły i spędzić z nimi resztę dnia, a nie spieszyć się cały czas. Żyjemy teraz znacznie "wolniej". Dzieci są szczęśliwe, bardzo zmieniły się przez te prawie 2 tygodnie, widzę tetaz jak bardzo za mną tęskniły i jak batdzo im mnie brakowało. Teraz dla nich więcej czasu, wczoraj nawet z młodszym synem grałam w piłkę

Staram się jak najmniej myśleć o mojej tragedi, nie jest łatwo, ale jak jestem z moją rodzinką jest mi łatwiej.
Najbardziej boli mnie, że dopóki nie znajdę nowej pracy, to nie damy rady starać się o dzidzię. A znalezienie pracy w tych czasach nie jest łatwe. Może to egoistyczne myślenie, ale wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem byłoby urodzenie zdrowego dziecka. Wiem, że to głupio brzmi, Ja nie chce tego straconego dziecka zastąpić nowym, mój aniołek zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu. Ja pi prostu wiem, że to dziecko mogłoby przynajmniej po części wynagrodzić mi to co przeszłam i przynajmniej trochę pozwolić zapomnieć o tym bólu.
Lisica tak udzielam się trochę na wątku "Starania po strconej ciąży", co prawda nie wiem jeszcze czy i kiedy będziemy myśleć o staraniach, ale jest mi tam dobrze, dziewczyny rozumieją się bez słów. Pewnie dlatego, że kto inny lepiej zrozumie kobietę w jej tragedi, jak nie ina kobieta, która przeżyła własną.
Tak jak wcześniej pisałam, podczytuje Was trochę i widziałam, że ostatnio trochę zagrzmiało, szczególnie na wątku "Staraczki 2014". Nie chce na nowo rozstrząsać tego tematu, nie mnie Was oceniać, ale wydaje mi się, że nie powinnyście zaśmiecać tego wątku i przenosić tutaj tematów. Ten wątek jest naprawdę fajny, dziewczyny się zawsze wspierały i niech tak zostanie.
A jeżeli chodzi o missiiss to nie do końca każda z nas może ją zrozumieć. Ja mogę wypowiedzieć się tylko na moim przykładzie. Wcześniej jak nie miałam problemów zajściem w ciąże, to źal mi było kobiet, które miały z tym problemy, ale tak do końca nie rozumiałam tego, dopiero jak sama tego nie doświadczyłam to zrozumiałam co one czują i czemu czasem zachowują się tak a nie inaczej. Tak samo miałam jeżeli chodzi o stratę mojego aniołka. Jak wcześniej słyszałam o takiej tragedi szczególnie wśród osób mi bardzo dobrze znanych, bardzo było mi ich źal, ale dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo to boli i jakie rzeczy wtedy przychodzą do głowy, szczególnie te głupie.
Jestem za tym, żeby pisać co się myśli i czuje, ale czasem trzeba uważać ze słowami, bo to co nam się wydaje normalne, kogoś może zranić. Szczególnie, że jest tu wiele kobiet na tym forum, które przeżyły własną tragedię, a wtedy wierzcie mi, że nie myśli się racjonalnie i człowiek już nigdy nie jest taki sam jak kiedyś. Wiem to po sobie. Ale już Was nie zanudzam

. Mam nadzieję, że u Was wszystko OK.
niemartwsie trzymam kciuki, żeby u Ciebie wszystko się dobrze skończyło.
Cieszę się, że znowu mogłam tu coś napisać
