Co do objawów.... Lekko, ale to bardzo lekko zabolał mnie brzuch, jak na @ jakieś dwa dni przed. Normalnie bolał znacznie wcześniej. I wcześniej (.)(.) bolały, a wtedy nic. W dniu @, która przylazła, wredna małpa mnie nastraszyła, zaczęły mnie przeraźliwie, ale to przeraźliwie boleć sutki. Mąż miał zapowiedziane, ze jak dotknie, to zabiję. Przy czym @ przyszedł niby na pół tamponu, potem plamienie. I ja dopiero 3 dni po terminie @ zrobiłam test, bo mi nie pasowało. Ale przede wszystkim można się nakręcić i doszukiwać zmian. Wiem co mówię, bo w lutym, jak zaczęliśmy, nie mieliśmy szans, ostatni dzień płodnych, no zerowe szanse, a ja tydzień potem miałam pełno objawów. I co i nic. Ale objawy są bardzo podobne czasem do @, a czasem są cykle, że nic nie ma, a objawów przed @ też nie. Na dwoje babka wróżyła.
A moja ciąża... Na razie znów bezobjawowo. Przypomina mi tylko brzuch i leki rano i wieczorem, czasem zgaga, ale łyk mleka pomaga.
A jak się nie spinać? Nie da się całkiem wyeliminować z myśli, ale wypełnienie czasu pomaga. Imprezy, spotkania, zajęcia, zajęcia, zajęcia.
Malutka, edytuj

Ja się nie boję, bo nie wiem jeszcze, jak będę rodzić. Potem się pewnie będę bać, ale.. jak wlazło, to musi wyleźć, nie?