Ewelka porozmawiaj z teściową jak kobieta z kobietą! Powiedz co myślisz, nie bój się! Inaczej Ci na głowę wejdzie!!! Ja teściów mam naprawdę kochanych, zawsze nam pomagają, z teściową wiem, że mogę rozmawiać o wszystkim. Z moimi rodzicami wygląda to ciut inaczej. Moja mama lubi mieć rękę na pulsie, tata kochany, ale pantoflarz. W ogóle moi rodzice to ludzie z zasadami. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem przeszkadzało mi to. Mama nie tolerowała, że brałam tabletki antykoncepcyjne, więc ukrywałam to przed nią, twierdziła, że są inne metody zabezpieczania się przed ciążą. Ale kurde, moje życie, moja sprawa w jaki sposób mi wygodniej się zabezpieczać... A mama P była zdania, że dobrze, że się w ogóle zabezpieczamy przed ślubem. Wspierała nas w wielu momentach, np kiedy myśleliśmy, że zaliczyliśmy wpadkę. Gdzie mojej mamie, bałam się cokolwiek na ten temat wspomnieć... No taka natura. Ale ani P, ani mąż siostry nie narzekamy na nią. Wszyscy mieszkamy osobno, więc spotykamy się od święta i to niesamowicie oczyszcza atmosferę 
Ja od samego początku byłam zdecydowana z P, że mieszkanie u Jego rodziców jest jedynym mądrym wyjściem. No, a poza tym z teściami od samego początku się polubiłyśmy... Nie jest to typowa teściowa z kawałów... Znamy się z P już przeszło 8 lat, więc byłam gówniarą kiedy już się znałyśmy... Nie umiałam gotować, można powiedzieć, że stawiałam pierwsze kroki w kuchni, nie wyśmiewała mnie... Jak gotowałam dla jej syna, cokolwiek, zawsze mnie wspierała. Pomagałam jej, kiedy ona szykowała coś i zawsze mówiła, że 'żaden magister z nieba nie spadł' i że ona dopiero po ślubie nauczyła się gotować
Więc moim zdaniem jest spoko teściówka!
Nie przejmuj się, tylko pogadaj z nią, jak baba z babą! Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa... Powiedz, że szanujesz ją, albo to co robicie to Wasza sprawa... I koniec. Powiedz, że Ona i Ty, macie dwa różne życia i że Ty do tego jej życia się nie wtrącasz, więc niech ona się tym samym odwdzięczy!!!
&&&&&& :*:*:*:*
Ja od samego początku byłam zdecydowana z P, że mieszkanie u Jego rodziców jest jedynym mądrym wyjściem. No, a poza tym z teściami od samego początku się polubiłyśmy... Nie jest to typowa teściowa z kawałów... Znamy się z P już przeszło 8 lat, więc byłam gówniarą kiedy już się znałyśmy... Nie umiałam gotować, można powiedzieć, że stawiałam pierwsze kroki w kuchni, nie wyśmiewała mnie... Jak gotowałam dla jej syna, cokolwiek, zawsze mnie wspierała. Pomagałam jej, kiedy ona szykowała coś i zawsze mówiła, że 'żaden magister z nieba nie spadł' i że ona dopiero po ślubie nauczyła się gotować
&&&&&& :*:*:*:*
he he