galwaygirl
Mamusia Piotrusia
Cześć Dziewczynki, smutno, że coraz więcej nas tu przybywa:-(
[*] dla Aniołków nowo przybyłych Mam.
Sunovia jak czytam, że lekarz po stracie dziecka mówi "wypadek przy pracy" albo "tak chciał Bóg" to aż mnie skręca. Ja od jednej z pielęgniarek usłyszałam "może Bóg chciał by było wszystko po kolei" bo my zaszliśmy w pierwszą ciążę przed ślubem, tak by Maleństwo było już odchowane na weselu. Tak jak pisze Danutaski ja bym zrobiła podstawowe badania po poronieniu, jak można pozwolić by doszło do drugiej tragedii zamiast zapobiec przed tym
. Ja też mam chorobę tarczycy i też wykryłam ją po poronieniu, a raczej pani ginekolog, ale jak widzę moja należy do nielicznych, które uważają, ze poronienie nie zawsze jest sprawą przypadku. Ona wysłała mnie wtedy na badanie morfologii + prolaktyny, tarczycy, toksoplazmozy i jeszcze coś na c ale nie pamiętam nazwy.
Mgiełka jak dla mnie jesteś Wielka, praca, szkoła, Olivia w domu, a do tego mąż często poza domem. Wg mnie super sobie radzisz. Mam nadzieję, że szkołę już nie długo będziesz miała z głowy, powodzenia na niedzielnym egzaminie&&& Jak już szkoła będzie skończona, to będziesz miała przynajmniej weekendy dla Was i do tego nauka odejdzie. Co do męża, to nie bądź dla niego zbyt surowa, ja myślę, że on też to bardzo przeżywa, nam się wydaje, że to nam zawalił się świat, ale to jest też ich świat i im też na pewno jest ciężko, ale przecież nie rozpłaczą się, bo muszą być ostoją rodziny. Mam nadzieję, że jeszcze zanim mąż ucieknie na misję uda Ci się zobaczyć 2 kreseczki na teście. Ja nigdy nie robiłam testów owulacyjnych, bo dla mnie to by była presja i przytulanki z obowiązku, a my się po prostu przestaliśmy zabezpieczać i cieszyliśmy się sobą.
Myszka staranka są bardzo przyjemne, więc przytulaj się ile tylko można, no ale żeby syn mógł Was od czasu do czasu spotkać
Rany, jak ja bym się już chciała poprzytulać, a my już 3,5 miesiąca celibatu, ech... Co do papierosów, to super, że macie e-papierosy, słyszałam że bardzo pomagają, ale niektórzy długo przy nich rzucają, bo są na tyle zgubne, że nie ma ograniczeń i możesz je "palić" wszędzie. Mój znajomy z pracy chodził z tym po całej fabryce, a normalnie wypalił by 3-4 fajki tylko na przerwie, a tak mógł non stop zaspokajać swój głód. No ale udało mu się. Wam będzie o tyle łatwiej, że razem rzucacie i macie motywację. Syn też pewnie się bardzo cieszy, ja chyba bym rodziców na rękach zaczęła nosić gdyby rzucili pety, a palą od zawsze 
Martyna81 przytulam wirtualnie, los mocno Was doświadczył w ciągu ostatnich 16 miesięcy
. Kurcze, jesteś w Ameryce, tam chyba powinni być super specjaliści, jak to nikt nie wie co się stało, 3 Aniołki w niebie, w tym dwie ostatnie w 2 trymestrze, to się w głowie nie mieści. To że obwiniasz siebie, to chyba normalne, każda z nas chyba przechodziła przez etap robienia sobie wyrzutów. Ja mimo, że dbałam o siebie i dziecko to miałam całą listę niedopatrzeń z mojej strony co mogłam zrobić lepiej. Tak jak pisała Myszka w 15, 18tc żadna z nas nie spodziewałaby się wód sączących bo to jeszcze zupełnie nie czas, tym bardziej że monitorowałaś ciążę bardzo dokładnie. Też bym wróciła do pierwszego lekarza albo rozejrzała się po nowym, który specjalizuje się w podobnych przypadkach. Szew chyba nie jest szkodliwy, przy następnej ciąży będziesz pewnie musiała leżeć przez całe 9 miesięcy, bez pasera pewnie się nie obejdzie i będziesz pewnie pod stałą opieką lekarza, ale na pewno się uda. Wiara czyni cuda, a co do rozmowy z księdzem, skoro psycholog nie pomogła, to warto spróbować z duchownym, chociaż ja bym nie chciała usłyszeć "Bóg tak chciał", mam nadzieję, że pomoże znaleźć Ci inne wytłumaczenie i ukojenie. :*
Lopop najczęściej się zdarza właśnie tak, że jak już przestajesz się starać to wychodzi najlepiej. Obyś już wkrótce miała miłą niespodziankę :-);-)&&&
Karo przytulam mocno, rzeczywiście wiadomości nie ciekawe, ale może za mało czasu dostał Twój organizm. Mam nadzieję, że kropelki pomogą, ale przykro, że musisz na nowo przez to przechodzić. Ja dostałam tabletki, bo nie chciałam iść na zabieg i zadziałało bardzo skutecznie, mam nadzieję, że Ty w sobotę też usłyszysz, że organizm jest już oczyszczony. Jeśli nie to powiedz, że byś chciała może tabletki na wywołanie okresu i jak to nie pomoże to dopiero wtedy zabieg??? Szkoda, że w PL nie poszłaś do lekarza, cokolwiek mówią o Polskiej służbie zdrowia, na prawdę mamy tam świetnych lekarzy, gdzie indziej lepiej nie jest, a może być gorzej. Tu w IE do 12 tygodnia nie robią NIC by pomóc kobiecie utrzymać ciążę, a jak jakieś plamienie to "w Bogu nadzieja"...
Danutaski Ty to jednak powinnaś być psychologiem, minęłaś się z powołaniem. U nas zostało jeszcze 5,5 tygodnia i czekam cierpliwie, jeszcze nie jestem gotowa i niech Synek zdrowo rośnie w brzuszku, 36tc to też za wcześnie, minimum na rocznicę rodziców 13 lutego. Nie mam pojęcia kiedy zaszłam w ciążę, więc poród też będzie niespodzianką.
wysyłam pozytywne fluidki, szkoda, że jestem tak daleko, pozarażałabym Was wszystkie
[*] dla Aniołków nowo przybyłych Mam.
Sunovia jak czytam, że lekarz po stracie dziecka mówi "wypadek przy pracy" albo "tak chciał Bóg" to aż mnie skręca. Ja od jednej z pielęgniarek usłyszałam "może Bóg chciał by było wszystko po kolei" bo my zaszliśmy w pierwszą ciążę przed ślubem, tak by Maleństwo było już odchowane na weselu. Tak jak pisze Danutaski ja bym zrobiła podstawowe badania po poronieniu, jak można pozwolić by doszło do drugiej tragedii zamiast zapobiec przed tym
. Ja też mam chorobę tarczycy i też wykryłam ją po poronieniu, a raczej pani ginekolog, ale jak widzę moja należy do nielicznych, które uważają, ze poronienie nie zawsze jest sprawą przypadku. Ona wysłała mnie wtedy na badanie morfologii + prolaktyny, tarczycy, toksoplazmozy i jeszcze coś na c ale nie pamiętam nazwy.Mgiełka jak dla mnie jesteś Wielka, praca, szkoła, Olivia w domu, a do tego mąż często poza domem. Wg mnie super sobie radzisz. Mam nadzieję, że szkołę już nie długo będziesz miała z głowy, powodzenia na niedzielnym egzaminie&&& Jak już szkoła będzie skończona, to będziesz miała przynajmniej weekendy dla Was i do tego nauka odejdzie. Co do męża, to nie bądź dla niego zbyt surowa, ja myślę, że on też to bardzo przeżywa, nam się wydaje, że to nam zawalił się świat, ale to jest też ich świat i im też na pewno jest ciężko, ale przecież nie rozpłaczą się, bo muszą być ostoją rodziny. Mam nadzieję, że jeszcze zanim mąż ucieknie na misję uda Ci się zobaczyć 2 kreseczki na teście. Ja nigdy nie robiłam testów owulacyjnych, bo dla mnie to by była presja i przytulanki z obowiązku, a my się po prostu przestaliśmy zabezpieczać i cieszyliśmy się sobą.
Myszka staranka są bardzo przyjemne, więc przytulaj się ile tylko można, no ale żeby syn mógł Was od czasu do czasu spotkać
Rany, jak ja bym się już chciała poprzytulać, a my już 3,5 miesiąca celibatu, ech... Co do papierosów, to super, że macie e-papierosy, słyszałam że bardzo pomagają, ale niektórzy długo przy nich rzucają, bo są na tyle zgubne, że nie ma ograniczeń i możesz je "palić" wszędzie. Mój znajomy z pracy chodził z tym po całej fabryce, a normalnie wypalił by 3-4 fajki tylko na przerwie, a tak mógł non stop zaspokajać swój głód. No ale udało mu się. Wam będzie o tyle łatwiej, że razem rzucacie i macie motywację. Syn też pewnie się bardzo cieszy, ja chyba bym rodziców na rękach zaczęła nosić gdyby rzucili pety, a palą od zawsze 
Martyna81 przytulam wirtualnie, los mocno Was doświadczył w ciągu ostatnich 16 miesięcy
. Kurcze, jesteś w Ameryce, tam chyba powinni być super specjaliści, jak to nikt nie wie co się stało, 3 Aniołki w niebie, w tym dwie ostatnie w 2 trymestrze, to się w głowie nie mieści. To że obwiniasz siebie, to chyba normalne, każda z nas chyba przechodziła przez etap robienia sobie wyrzutów. Ja mimo, że dbałam o siebie i dziecko to miałam całą listę niedopatrzeń z mojej strony co mogłam zrobić lepiej. Tak jak pisała Myszka w 15, 18tc żadna z nas nie spodziewałaby się wód sączących bo to jeszcze zupełnie nie czas, tym bardziej że monitorowałaś ciążę bardzo dokładnie. Też bym wróciła do pierwszego lekarza albo rozejrzała się po nowym, który specjalizuje się w podobnych przypadkach. Szew chyba nie jest szkodliwy, przy następnej ciąży będziesz pewnie musiała leżeć przez całe 9 miesięcy, bez pasera pewnie się nie obejdzie i będziesz pewnie pod stałą opieką lekarza, ale na pewno się uda. Wiara czyni cuda, a co do rozmowy z księdzem, skoro psycholog nie pomogła, to warto spróbować z duchownym, chociaż ja bym nie chciała usłyszeć "Bóg tak chciał", mam nadzieję, że pomoże znaleźć Ci inne wytłumaczenie i ukojenie. :*Lopop najczęściej się zdarza właśnie tak, że jak już przestajesz się starać to wychodzi najlepiej. Obyś już wkrótce miała miłą niespodziankę :-);-)&&&
Karo przytulam mocno, rzeczywiście wiadomości nie ciekawe, ale może za mało czasu dostał Twój organizm. Mam nadzieję, że kropelki pomogą, ale przykro, że musisz na nowo przez to przechodzić. Ja dostałam tabletki, bo nie chciałam iść na zabieg i zadziałało bardzo skutecznie, mam nadzieję, że Ty w sobotę też usłyszysz, że organizm jest już oczyszczony. Jeśli nie to powiedz, że byś chciała może tabletki na wywołanie okresu i jak to nie pomoże to dopiero wtedy zabieg??? Szkoda, że w PL nie poszłaś do lekarza, cokolwiek mówią o Polskiej służbie zdrowia, na prawdę mamy tam świetnych lekarzy, gdzie indziej lepiej nie jest, a może być gorzej. Tu w IE do 12 tygodnia nie robią NIC by pomóc kobiecie utrzymać ciążę, a jak jakieś plamienie to "w Bogu nadzieja"...
Danutaski Ty to jednak powinnaś być psychologiem, minęłaś się z powołaniem. U nas zostało jeszcze 5,5 tygodnia i czekam cierpliwie, jeszcze nie jestem gotowa i niech Synek zdrowo rośnie w brzuszku, 36tc to też za wcześnie, minimum na rocznicę rodziców 13 lutego. Nie mam pojęcia kiedy zaszłam w ciążę, więc poród też będzie niespodzianką.
wysyłam pozytywne fluidki, szkoda, że jestem tak daleko, pozarażałabym Was wszystkie

Ostatnia edycja:
na razie zrobilam kilka zleconych badan i bire kwas oraz witaminy wraz z M., mam nadzieje ze bedzie dobrze, sciskam Was dziewczynki:-)
. To tak w formie żartu.
dodam że wiele lat chodziłam blond, ewentualnie blond z jakimiś pasemkami, no i dzisiaj zaszalałam. Siedzę właśnie z farbą na głowie, ciekawe jakie będą efekty!