• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Cześć Dziewczynki, smutno, że coraz więcej nas tu przybywa:-(
[*] dla Aniołków nowo przybyłych Mam.
Sunovia jak czytam, że lekarz po stracie dziecka mówi "wypadek przy pracy" albo "tak chciał Bóg" to aż mnie skręca. Ja od jednej z pielęgniarek usłyszałam "może Bóg chciał by było wszystko po kolei" bo my zaszliśmy w pierwszą ciążę przed ślubem, tak by Maleństwo było już odchowane na weselu. Tak jak pisze Danutaski ja bym zrobiła podstawowe badania po poronieniu, jak można pozwolić by doszło do drugiej tragedii zamiast zapobiec przed tym :angry:. Ja też mam chorobę tarczycy i też wykryłam ją po poronieniu, a raczej pani ginekolog, ale jak widzę moja należy do nielicznych, które uważają, ze poronienie nie zawsze jest sprawą przypadku. Ona wysłała mnie wtedy na badanie morfologii + prolaktyny, tarczycy, toksoplazmozy i jeszcze coś na c ale nie pamiętam nazwy.
Mgiełka jak dla mnie jesteś Wielka, praca, szkoła, Olivia w domu, a do tego mąż często poza domem. Wg mnie super sobie radzisz. Mam nadzieję, że szkołę już nie długo będziesz miała z głowy, powodzenia na niedzielnym egzaminie&&& Jak już szkoła będzie skończona, to będziesz miała przynajmniej weekendy dla Was i do tego nauka odejdzie. Co do męża, to nie bądź dla niego zbyt surowa, ja myślę, że on też to bardzo przeżywa, nam się wydaje, że to nam zawalił się świat, ale to jest też ich świat i im też na pewno jest ciężko, ale przecież nie rozpłaczą się, bo muszą być ostoją rodziny. Mam nadzieję, że jeszcze zanim mąż ucieknie na misję uda Ci się zobaczyć 2 kreseczki na teście. Ja nigdy nie robiłam testów owulacyjnych, bo dla mnie to by była presja i przytulanki z obowiązku, a my się po prostu przestaliśmy zabezpieczać i cieszyliśmy się sobą.
Myszka staranka są bardzo przyjemne, więc przytulaj się ile tylko można, no ale żeby syn mógł Was od czasu do czasu spotkać :-D Rany, jak ja bym się już chciała poprzytulać, a my już 3,5 miesiąca celibatu, ech... Co do papierosów, to super, że macie e-papierosy, słyszałam że bardzo pomagają, ale niektórzy długo przy nich rzucają, bo są na tyle zgubne, że nie ma ograniczeń i możesz je "palić" wszędzie. Mój znajomy z pracy chodził z tym po całej fabryce, a normalnie wypalił by 3-4 fajki tylko na przerwie, a tak mógł non stop zaspokajać swój głód. No ale udało mu się. Wam będzie o tyle łatwiej, że razem rzucacie i macie motywację. Syn też pewnie się bardzo cieszy, ja chyba bym rodziców na rękach zaczęła nosić gdyby rzucili pety, a palą od zawsze :baffled:
Martyna81 przytulam wirtualnie, los mocno Was doświadczył w ciągu ostatnich 16 miesięcy :wściekła/y:. Kurcze, jesteś w Ameryce, tam chyba powinni być super specjaliści, jak to nikt nie wie co się stało, 3 Aniołki w niebie, w tym dwie ostatnie w 2 trymestrze, to się w głowie nie mieści. To że obwiniasz siebie, to chyba normalne, każda z nas chyba przechodziła przez etap robienia sobie wyrzutów. Ja mimo, że dbałam o siebie i dziecko to miałam całą listę niedopatrzeń z mojej strony co mogłam zrobić lepiej. Tak jak pisała Myszka w 15, 18tc żadna z nas nie spodziewałaby się wód sączących bo to jeszcze zupełnie nie czas, tym bardziej że monitorowałaś ciążę bardzo dokładnie. Też bym wróciła do pierwszego lekarza albo rozejrzała się po nowym, który specjalizuje się w podobnych przypadkach. Szew chyba nie jest szkodliwy, przy następnej ciąży będziesz pewnie musiała leżeć przez całe 9 miesięcy, bez pasera pewnie się nie obejdzie i będziesz pewnie pod stałą opieką lekarza, ale na pewno się uda. Wiara czyni cuda, a co do rozmowy z księdzem, skoro psycholog nie pomogła, to warto spróbować z duchownym, chociaż ja bym nie chciała usłyszeć "Bóg tak chciał", mam nadzieję, że pomoże znaleźć Ci inne wytłumaczenie i ukojenie. :*
Lopop najczęściej się zdarza właśnie tak, że jak już przestajesz się starać to wychodzi najlepiej. Obyś już wkrótce miała miłą niespodziankę :-);-)&&&
Karo przytulam mocno, rzeczywiście wiadomości nie ciekawe, ale może za mało czasu dostał Twój organizm. Mam nadzieję, że kropelki pomogą, ale przykro, że musisz na nowo przez to przechodzić. Ja dostałam tabletki, bo nie chciałam iść na zabieg i zadziałało bardzo skutecznie, mam nadzieję, że Ty w sobotę też usłyszysz, że organizm jest już oczyszczony. Jeśli nie to powiedz, że byś chciała może tabletki na wywołanie okresu i jak to nie pomoże to dopiero wtedy zabieg??? Szkoda, że w PL nie poszłaś do lekarza, cokolwiek mówią o Polskiej służbie zdrowia, na prawdę mamy tam świetnych lekarzy, gdzie indziej lepiej nie jest, a może być gorzej. Tu w IE do 12 tygodnia nie robią NIC by pomóc kobiecie utrzymać ciążę, a jak jakieś plamienie to "w Bogu nadzieja"...
Danutaski Ty to jednak powinnaś być psychologiem, minęłaś się z powołaniem. U nas zostało jeszcze 5,5 tygodnia i czekam cierpliwie, jeszcze nie jestem gotowa i niech Synek zdrowo rośnie w brzuszku, 36tc to też za wcześnie, minimum na rocznicę rodziców 13 lutego. Nie mam pojęcia kiedy zaszłam w ciążę, więc poród też będzie niespodzianką.
wysyłam pozytywne fluidki, szkoda, że jestem tak daleko, pozarażałabym Was wszystkie :laugh2:
 
Ostatnia edycja:
reklama
martOocha dziekuję za umieszczenie na liscie, zaczynamy staranka od czerwca, ale teraz nie uwazamy wiec moze fasolka bedzie wczesniej:tak: na razie zrobilam kilka zleconych badan i bire kwas oraz witaminy wraz z M., mam nadzieje ze bedzie dobrze, sciskam Was dziewczynki:-)
 
Galwaygirl dziękuję za komplement :) od zawsze czułam silną potrzebę pomagania innym, więc jeżeli moich kilka słów może chociaż w minimalnym stopniu komuś pomóc to bardzo się z tego cieszę. Ja to się zawsze śmieję, że w sumie to jestem samolub, bo pomagając innym zaspokajam swoją potrzebę pomagania i tak naprawdę jestem egoistą:cool2:. To tak w formie żartu.
Odnośnie Twojego terminu porodu, wiem że 36 tydz to wcześnie i najlepiej donosić ciążę do samego końca, nie wiem jak to jest jak się faktycznie jest w ciąży w tym momencie, ale zawsze sobie wyobrażałam że wtedy ma się już chociaż odrobinę wewnętrznego spokoju, że jakby przydarzyło się coś po 36 tygodniu to jest już bardzo wysokie prawdopodobieństwo że będzie wszystko ok:) Zatem trzymajcie się cieplutko i jak najdłużej w "dwupaku".
Karo01 tak zastanawiając się, to faktycznie chcą Cię szybko "wyczyścić". Jesteś miesiąc o stracie (jak się nie mylę), a oni już nalegają żeby doczyszczać. Niektóre z nas potrzebują trochę więcej czasu (skoro jest rozpiętość czekania na 2-6tyg na @, a do lekarza iść dopiero po 8tyg jeżeli nie ma nadal @), może faktycznie proś o coś na wywołanie @, i dopiero po małpie, jak nadal będą pozostałości, to drugi zabieg.

A ja dzisiaj w formie przypływu szaleństwa, pofarbowałam się na brązowo :rolleyes: dodam że wiele lat chodziłam blond, ewentualnie blond z jakimiś pasemkami, no i dzisiaj zaszalałam. Siedzę właśnie z farbą na głowie, ciekawe jakie będą efekty!
 
Kurcze..dzis jest mi jakoś ogromnie przykro..
Właśnie 3 godziny temu moja przyjaciółka urodziła i wysłała mi zdjecie..
A ja poczułam jakby ktoś mi przypier**** w serducho.. Zaczęłam beczeć cichutko w łązience (żeby mąż nie zobaczył...). Poczułam sie samolubnie ze tak cholernie beznadziejnie zareagowałam..i że jestem głupia i po****** :wściekła/y:
Teraz jest smutek i łzy..może niedługo i ja będe się cieszyć malutkim, słotkim dzidziusiem..
Najgorsze chyba w tym wszystkim jest to,że czasami jak się wkręce, przy takich okazjach, to czuje taki irracjonalny OGROMNY żal,że moje dziecko nigdy nie zaznało miłości..nie zdążyło poczuć czegokolwek..tak naprawdę skończyło w muszli klozetowej.. i jak z tej perspektywy na to wszystko patrze to serce mi peka i nie jestem w stanie się otrząsnąć...wpadam w paniczny szloch i żal do siebie.
Jak dzisiaj widziałam mojego męża który prawie się wzruszył ze szczęścia że jego przyjaciel ma już syna (koleżanka urodziła o 22:00) to myślałam że się rozbeczę na środku pokoju..
To wszystko jest naprawdę głupie :’( Czemu te małe kruszynki odchodzą z tego świata..przecież niczemu nie zawinęły..starały się utrzymać przy życiu-ale coś im przeszkodziło..
niech się już skończy ten **** cykl.. niech badania wyjdą dobre i będziemy dalej walczyć..
 
Ostatnia edycja:
Martusia wiem o czym mowisz, do mnie sie usmiechaly szkraby na ulicy, w sklepie i wylam jak bobr nie patrzac gdzie jestem.
wcale nie jest to glupie, masz taka potrzebe i juz. Glupio za to, ze ukrywasz sie przed mezem, bo nie bedzie mogl Ci pomoc, przytulic.
 
nie chciałam mu popsuć dzisiejszej chwili.. wiesz..jego przyjacielowi urodził się syn a ja tu beczę i nie mogę na nogach ustać..
Pojechał zresztą na pempkowe więc siedze sobie w domu sama.. miałam okazję sie wybeczeć na amen :unsure:
Jutro pewnie będzie lepszy dzien..

P.S zauważyłam że od kiedy poroniłam to niemowlaki które spotykam w sklepie czy gdzies to bardzo wnikliwie się patrzą na mnie i się uśmiechają.. może przekazują jakoś wiadomość od mojego aniołka..

OMG..ale się wkręciłam w złą fazę...
 
Ostatnia edycja:
wiesz, ze o tym nie pomyslalam... ale skoro sie do nas usmiechaja to dlaczego my placzemy??
Ja przestalam, odwzajemniam im usmiechy i o wiele lepiej mi z tym,
musimy zyc dalej nie ma wyjscia i do tego najbardziej normalnie jak tylko sie da. Wiem ze to brzmi tak chlodno, ale tak jest.
Prosze nie stresuj sie dodatkowo brakiem @, bo przez to moze sie wydluzac cykl. bledne kolo ale tak juz z nami babami jest ;-) a biedni faceci probuja nas zrozumiec... jak my same siebie nie rozumiemy do konca
 
reklama
Stwierdzilam, ze sama odpowiem sobie na pytanie, ktore zadalam zakladajac ten watek. Poltora roku zajelo nam wystaranie sie o zdrowa ciaze. Po drodze niestety nie bylo latwo, bo poronilam w miedzyczasie, ale w koncu sie udalo. To byl okropny czas w moim zyciu, ale dziewczyny, ktora czytaja ten watek szukajac odpowiedzi na swoj problem: nie poddawajcie sie i nie dajcie sie czarnym myslom. Dbajcie o siebie przede wszystkim.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry