• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Jeju mika przykro mi ;( ja niestety nie wiem co się stało z moim dzidziusiem(pozostało mi tylko badanie histopatologiczne tkanek zebranych po poronieniu), u nas na nfz w mieście ginekolog nie ma usg w gabinecie, nigdy już nie dowiem się na jakim etapie dokładnie straciłam swoją dziecinkę.. wiem tylko że to nastąpiło dużo wcześniej niż poronienie.. bo już pęcherzyk był pusty.. ale pomimo to i tak to nie zmieni faktu że nie ma ze mną dziecka, mojej małej kruszynki ;( Życzę Ci i Wam wszystkim aby Wasze Aniołki były jedynymi, abyście nigdy tak nie cierpiały ;*

od teraz przy kolejnej ciąży tylko będę chodzić na prywatne wizyty, wole wydać na to pieniądze niż kolejny raz żałować że nigdy nie zobaczyłam swojego dziecka, nie wiedziałam co mu jest..


maqa witaj.. niestety ;(

nie sądziłam że tyle kobiet to spotyka..
 
Ostatnia edycja:
https://www.babyboom.pl/forum/members/bakaalia-90648.htmlNie wiem czy pisałam jak to u mnie się stało, ale ja zawsze bałam się plamienia/krwawienia w czasie ciąży, naczytałam się o tym wiele i każda wizyta w toalecie była nadzieją że nie będzie tam właśnie tych rzeczy.
I stało się, lekkie krwawienie z samego rana - od razu IP i było wiadomo że już "po wszystkim" :-(
Pamiętam jedną ważną rzecz jaką powiedziała mi ordynator oddziału - piersi - to pierwszy objaw że coś się dzieje, one pierwsze przestają boleć, nie są już tak nabrzmiałe - ale ja niestety nie wiedziałam o tym, życie uczy. Nie chcę gdybać ale warto takie "wskazówki" przekazywać dalej...

Dobrej nocy i mam nadzieję udanego rozpoczęcia nowego tygodnia ;-) myślmy pozytywnie
 
bakalia- ja mialam genetyczne badania bo po 2 poronieniu mi je zlecono. No ale n ic nieyszlo na szczescie.

Maga- pamietam to "ugniatanie". Ciagle w ciazy to robilam. Ale mnie bolaly do konca. Nawet jak juz bylo po wszystkim.

Co za parszywy dzien. Niech on sie juz w koncu konczy, bo zycia we mnie tyle co w tej calej rózy pustyni, ktora nie widziala wody od miesiecy. Czekam na deszcz... buzki
 
maqa.. ja od początku w tej ciazy nie czułam się jak w stanie błogosławionym.. może to stres.. mnie powinno chyba zaniepokoić to że jak dostałam mdłości nagle tak jak za pstryknięciem palców przestałam je mieć.. a właśnie czytalam że szybki brak objawow to zły znak.. u mnie zaczeło się to tak, w sobotę chcieliśmy się z meżem poprzytulać ale w czasie tego mnie zabolał brzuch(mnie zawsze boli jak się przytulamy - prawie zawsze) i przestaliśmy w nocy czułam że jakoś wilgotno mi się zrobiło.. okazało się malutka plamka krwi.. w niedziele z rana bardzo bolał mnie brzuch jak na @ .. ale się aż tak nie przejełam bo z małym w pierwsszej ciaży było podobnie ale ok.12 co raz mocniej bolało.. poszłam do toalety i podcierając się papierem zauważyłam plamki krwi.. ale że mój synek spał, nie miał kto z nim zostac musiałam czekać aż wstanie położylismy się z meżem na łóżko ogladać TV.. nagle ze mnie chlusnęło.. jakbym sie posikała a tu wyleciała ze mnie jakby błona jasno czerwona i krew.. biegiem z rykiem się ubierałam i do lekarza.. godzine siedziałam na IP zanim mi powiedzieli że mam iść na oddział , tam usg - wyrok i zabieg.. ;( do konca moich dni bede to pamietać..

zastanawiając się dziś to powinnam widzieć wysyłane sygnał przez organizm..
nie powinnam tak dźwigać małego (on waży 14kg)
tak wiele teraz wiem...



co do piersi mnie w pierwszej ani w drugiej ciaży nie bolały.. nie robiły się też jakieś obrmiałe.. po prostu się powiększyły na początku ciąży i tyle..
 
Musisz spojrzeć na to z innej perspektywy... są ludzie na świecie którzy cierpią na okropne śmiertelne choroby, są ludzie przymierający głodem i Ci tracący bliskich podczas wojny, etc.
Nikt nie ma monopolu na szczęście i czasami zdarza się że spotyka nas coś smutnego.. jakieś utrudnienia czy komplikacje.
Najważniejsze aby te wszystkie niepowodzenia nas nie załamywały tylko motywowały. Trzeba z całą świadomością doceniać każde dobro które nas spotyka i nie koncentrować się na tych smutnych i złych rzeczach- one nie trwają wiecznie.. tylko czasem trzeba poczekać troszkę dłużej aż wyjdzie słońce. Ale to zawsze kwestia czasu :)


Boże jak pięknie napisane... Nic dodać nic ująć :tak:
Podpisuję pod tymi słowami dwoma rekami!!!!

A CO TU W OGÓLE TAKIE MEGA PESYMISTYCZNE NASTROJE??????
Mam nadzieję, że dziś moje kochane wstaniecie z jasnym spojrzeniem w przyszłość. Nie można się poddawać. NIGDY!
Mi niedługo stuknie 40-tka. I nie zamierzam zrezygnować ze swoich marzeń. I będę próbowała dopóki będzie taka możliwość. Tulę Was wszystkie mocno, te smutki odejdą na pewno. Jeszcze będzie pięknie!

Madziorrek, ściskam bardzo mocno.... Wiem co czujesz. Nie martw się. Beta nie wyszła, ok. Ale jest jeszcze kolejny cykl, a i ten może nie nie jest stracony - w końcu jest jeszcze bardzo wcześnie. Nie przestaję trzymać kciuków!!

mika, Kochanie.... na pewno nie masz żadnego raka! Cóż to za pomysł?!
Wiem, że targają Wami silne emocje. Twój mąż też na pewno bardzo przeżył śmierć Tymka. Środa nie jest tak daleko... Myślę podobnie jak Ty, że ryzyko zachorowania drugiego dziecka są bliskie zeru. Zobaczysz będzie dobrze! Wyniki uspokoją męża. Tule mocno... Eh.. Wyrwałabym Cię na jakąś kawę jakbym miała bliżej do Ciebie. Trzymaj się!

Neta, obyście sobie jak najprędzej z mężem wyjaśnili wszystko.. Życie jest takie krótkie i żal czasu na ciche dni. Mam nadzieję, że jakoś się z tym uporacie i wszystko wróci na właściwe tory :tak:

malgonia, kurka... No trudno. Ale podejście na medal - kolejny cykl już tuż tuż :tak:
A wraz z nim kolejna szansa. Wakacjuj dalej, odpoczywaj i rób wszystko to co lubisz, a później wracaj do nas i wszystko nam opowiesz.

eska, niestety nie wiem nic o tym czy taki szampon może być stosowany przez kobiety w ciąży. Trzeba by w necie coś poczytać, a jeszcze lepiej zapytać w sklepie/aptece.
A jak udało się Twoje pierwsze wyjście??? Obiadek u Mamy? Mam nadzieję, że było bardzo miło.

Bakalia, i za Twoje pogodzenie się z facetem zaciskam kciuki!! Dobrze jak dwoje działa w jednym celu, naprawdę. Jest raźniej i silniej :blink:

michalina, grzeczna dziewczynka!! Bardzo się ciesze, że lepiej się czujesz i że idziesz na L4. Wypoczywaj ile wlezie i dbaj o siebie bardzo. I nie będę już krzyczeć. Buziak!


A my poszliśmy sobie wczoraj na mega długi spacer. Ale było fajnie. Niby pogoda do dupy na maxa, a jak już człowiek wystawi nos za drzwi, to okazuje się, że nie jest tak źle. Troszkę po drodze popadało, ale było też słonko na parę sekund. I tak fajnie pachniało, takim wilgotnym lasem... Uwielbiam!!! Pies wybiegany, szczęśliwy, my się też dotleniliśmy.
A wieczorkiem odgadnęliśmy "Avatara" wersję reżyserską. SUPER, polecam. Wiele rzeczy staje się jasnych, te wycięte sceny wiele tłumaczą.

Laski! Nowy dzień, nowy tydzień - nowe możliwości.
NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ! Trzeba iść do przodu i wyszukiwać tego co najlepsze i cieszyć się z najmniejszych pozytywów.
Madziorrek, mika, Agaawa, Patrizia, malgonia, bakalia, Joaro, Neta, ewikewik, Dorcia, suana, maqa - mocno trzymam kciuki!

Ciężaróweczkom oraz mamusiom i ich pociechom, życzę dużo zdrówka :-)
 
Martoocha zgadzam sie z tym co napisalas w 100% pieknie to ubralas w slowa :)

Mika co Ty wygadujesz jakiego raka no teraz to Ty powinnas dstac kopa w dupencje :) a we wtorek same dobre wiesci od gina beda :) maz moze sie boi ale faktycznie nawet jakby cos wyszlo to co przeciez szanse trafic no to sa milionowe tak jak w innych przypadkachwiec sie nie poddawajcie i zaczynajcie staranka szkoda czasu na rozmyslania :) :)

Maga powiem Ci ze nie wiedzialam nic o piersiach ale warto wiedziec chociaz niech nam ta wiedza nie bedzie potrzebna

Madzioreks czasem prychodza takie dni ze wszystkiego ma sie doscyc szkoda ze betka nie wypalila ale moze faktycznie za wczesnie??

Eska my wczoraj przesiedzielismy przed tv caly dzien :) male przemeblowanie wiec cos sie dzialo walnelismy sobie pile w 3D :) fajny dzionek byl :)

A ja niemawidze piec ciast:sorry: ale uwielbiam je jesc :-) stanowczo wole gotowac zawsze po jakies ciasteczko to do mamy sie usmiecham i jak narazie ten usmiech dziala wiec jest dobrze :)
Dziewczyny nie watpcie w to ze bedziecie mamusiami napewno nam sie uda ja mam 28lat o pierwsze dziecko 6 lat sie staralismy to kupe czasu a jednak sie udalo los tak chcial ze moj synus zostal aniokiem ale teraz jest taki moim aniolkiem strozem i wierze ze pomoze nam w tych staraniach i wroci spowrotem do nas :)
 
Dziewczyny ja niby wiem ze tak jest i wiekszosc czasu tez staram sie tak myslec i bardzo Wam dziekuje za pokrzepiajace slowa:tak:. Ale Wczoraj i dzisiaj to mam jakąś kumulacje negatywnych emocji normalnie. Jestem tak rozgoryczona i niewyciszona ze masakra jakas. A musze znalezc sposob zeby nie myslec juz nagatywnie bo zaraz do pracy jade do moich dzieciaczkow, a tam wszystkie nagatywy muszą zostac za drzwiami, bo co one winne... Swoja droga wqrwia mnie w tej pracy wszystko oprócz dzieci. Masakra jakas. O Jezu juz dawno nie chodzilam taka naladowana. Po dziubach bym lala ile wlezie komu wlezie;p.

No ale dla Was same buziaczki;) ;* i milego dnia kochane:*
 
reklama
Dziewczynki mam jeszcze tylko takie pytanie do Was.... Czy jak po tym cyklu nie wyjdzie myslicie ze powinnam na jakies dodatkowe badania sie zglosic. Ja sie za bardzo nastawilam chyba ze to bedzie "cyk " i juz. A to bedzie juz 5 cykl staran od zielonego swiatla:(Mozliwe ze mi gospodarka hormonalna padla? Czy raczej problemy z glowa?:) Buziaki
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry