witam caly dzien podczytuje ale jakos siedze cicho rorus pieknie z zabkami my mamy narazie 9 i 3 w drodze lada dzien sie przebija mam nadzieje ze szybko pojdzie na szczescie zaden juz nienapuchly i bez krwiakow wiec spoko :-)
co do walentynek to ja pare lat temu stwierdzilam ze mnie to juz niebawi i powiedzialam mezowi ze niema mi nic kupowac ani dawac, bo ja w sumie rzadko mam jakas kase dla siebie wiec i dla niego tez bym nic niemiala :-( jak chodzilismy ze soba to czekalam zawsze na walentynki ale po slubie to juz nie juz jakos stwierdzilam ze to nie dlamnie chyba poczulam sie juz zastara na walentynki

znaczy sie ze jak juz zonata i dzieciata to juz nie dla mnie takie bajery , a po za tym moj mezu jak wroci rano to o 11 juz wraca do pracy potem wraca wieczorem albo w nocy wiec nawet niebylo by czasu na spedzenie walentynek we dwoje a w srode juz na 3 albo 4 rano jedzie do pracy i w czwartek rano dopiero okolo 8 wroci do domu :-( ehhh niech juz jest po tlustym czwartku