wiecie co ja dzisiaj zrobilam

dalam malej biszkopta a ona tak se wsadzala go do budzi jak byl juz caly obsliniony i sie zlamal na pol a druga polowke tak se dziubala i odgryzla kawalek i jej wlecial do przelyku i zaczela mi sie dusic miala lzy w oczkach...wystraszylam sie jak diabli...ale postukalam jej po pleckach i w koncu wyplula az mi sie lzej zrobilo...:-( narazie jej dawac nie bede bo mam dosyc wrazen po dzisiejszym biszkopcie...
Ewelka kochana!!!! W takich przypadkach NIGDY nie klep w plecki

, bo cząstka tego biszkopta mogła wlecieć jeszcze głębiej do tchawicy. Bierz za nóżki i do góry nogami i wtedy klep po plecach. Ja też się nie orientowałam, dopóki nie ogłądnełam reportażu o zachłyśnięciach, zadławieniach. Weszłam na stronę
Fundacja Ewy Błaszczyk AKOGO | Oddaj 1 procent podatku na potrzbujące dzieci, tam wyjaśniają co i jak. Skutki mogą być tragiczne, bo dużo dzieci zapada w śpiączkę po takim zdarzeniu.

Ja już przeżyłam kilka takich zdarzeń, zwłaszcza po jabłku. Mąż ostatnio zbladł i oddał mi dziecko, bo on nie był w stanie nic zrobić. ja już nauczyłam się zachowywać zminą krew, a to najważniejsze, nie panikować.
martilla - jutro kupuję test i w sobotę się testuję... Boję się strasznie tego testu, ale może nie będzie aż tak źle... :-)
Ola
trzymam kciuczci, będzie dobrze. Ja po porodzie robiłam już test, ale to norma że nie wiem teraz kiedy przyjdzie okres


Martilla
wyjasniłam Agacie co i jak z tymi problemami u Kubusia. Agacjone napisała.
Wieki mnie nie było, ale teraz śmigamy całymi dniami po dworze. Hania uczy się chodzić

więc mam co robić. Poza tym ząbkuje, wybija się własnie 4-ty ząbek i jutro chyba wyjdzie na "powierzchnię" bo dziąsełko pękło.

No i chyba to tyle, moje życie teraz wygląda jak zdarta płyta, codziennie to samo hehe, tylko dziecko swoimi poczynaniami co rusz innymi, nowymi, urozmaica mi dzień.