jestem...
dzien =masakra !!!
nawet na spacerze wrzeszcal !!! wiec zabralam sie i pojechalam do rodzicow , mama sie nim zajela troche, zjadl obiadek , chwile sie pousmiechal i znowu wrzask, no to go polozylam na brzuszku i zasnol spal cale 25 minut wrrrr.... jestem tak padnieta ze szkoda gadac... jesli jutro nie bedzie normalny to chyba go udusze albo dostanie tak po dupie ze bedzie mial wtedy powod do placzu !!! wychodze z siebie i jeszcze ta pogoda paskudna !!! jestem zla, chche mi sie plakac i wszystko naraz.... ile czlowiek moze wytrzymac ???!!!