A więc tak:
W srode 19 grudnia miałam plamienie jak przy okresie i skurcze co 15 minut.Wzięlam prysznic ciepły i nie przeszło/Pojechałam do szpitala, okazało się że to schodzi czop/Zrobili mi KTG i skurcze były co 10 minut więc na porodówkę mnie wysłali.Na pordówce poleżałam 2 godziny i skurcze przeszły więc położyli mnie na patologię ciąży.O godzinie 1:30 w nocy złapały nie skurcze co 5 minut ale nie było rozwarcia, byłam badana 3 razy co nie było i bard\o bolesne.W końcu o 8 rano miałam 3 centymetry rozwarcia więc z powrotem na porodówkę.O 9 rano dostałam oksytocynę a o 12:55 nasze maleństwo było na świecie.Poparłam może z 6 razy i Oliś wyskoczył jak z procy

, położna go łapała

.A i wymiotowłam w ostaniej fazie ................podobno się to zdarz i jest to normalne..Bez nacięcia się nie obeszło, założyli i 5 szwów, z ginkiem, który mnie zszywałam sobie żartowałam.Po porodzie nie czułam się zmęczona tylko pełna energii.O godzinie 15 przewieźli mnie na połóg i leżałam sobie ze swoim maleństwem.Oliś dostała 10 punktów przy urodzeniu.
W pątek rano neonatolog przy badaniu stwierdził u mojego dziecka problemy w oddychaniu i wyziębienie organizmu.Zrobili prześwietlenie płuc i się okazało że są duże zmiany zapalne a CRP wynosiło 101 przy normie do 10

!!!!!!!!!!Została od razu zabrany do inkubatora i podłączony do tlenu, myślałam że mi serce pęknie jak zobaczyłam go podłączonego do tylu rurek i z wenflonem w główce:-

-

-(.
Po 5 dniach pobytu na intensywnej terapii został mi oddany na salę czyli w środę 26 grudnia.Meiliśmy wyjść w piatek do domu, bo w czwartek był ostatni dzień antybiotyku.Rano w piątek podczas badania wyszło, ze Oliś ma za szybkie tętno-tachykardię podczas snu 170, 180 a norma to 140 150.Zostal mi zabrany na 4 dni i był ciągle monitorowany.W poniedziałek czyli w sylwestra była kardiolog i miał robione badania serduszka, echo serca i ekg i pobrane enzymy w celu wykluczenia zapalenia mięśnia sercowego.Badani wyszly ok.Lekarze nie znali przyczyny dlaczego ma takie tętno.Zostal właczony lek nasercowy na zwolnienie tętna i mieliśmy być wypisani w środę 2 stycznia ale kardiolog nie wyraziła zgody.
Oliś jest zaliczony do wcześniaków i przez rok mamy być pod kontrolą poradni neonofologicznej, dodatkowo do poradnii refinopotii i kardilogicznej.....................uffffffff.Ale na szczęscie na razie jest ok

A i okazało się że Oliś urodził się z zielonych wód płodowych.....................w 37 tygodniu i jest dzieckiem dystroficznym i miałam hypotrofię wewnątrz maciczną
W końcu dzisaj badania ranne wykazały ze już jest ok i nie trzeba podawać leku.
W szpitalu spędziliśmy 15 dni..........................na reszcie mogę się cieszyć synkiem i mężem w domu i jest to najpięknejszy dzień od 2 tygodni