kamalodz
szczęśliwa mamusia
Dziewczyny opowiem Wam moja historie,bo potrzebuje sie komus wyzalic. Czuje totalna niemoc,strach i chce mi sie wyc.. Otoz moja tesciowa ma postepujacy w ogromnym tempie nowotwor. Dzis lekarze powiedzieli ze moze da rade do konca miesiaca. Moj maz chcialby jak najszybciej poleciec do Polski ostatni raz zobaczyc sie z matka i wszystko byloby dobrze gdyby nie fakt ze ja sie boje sama zostac,bo nie daj Bog cos sie wczesniej zacznie. Nie mam tu nikogo kto by mi pomogl. Na porodowke moze i sama bym pojechala ale co dalej? Tutaj jesli jest wszystko ok po porodzie to wypisuja do domu nawet po 6 godzinach.On tez ma nie lada problem i mysle ze to rozumiecie. BOJE SIE!!!! Wiem jak jest mu ciezko bo moj tata tez rok temu zmarl ale wtedy byla inna sytuacja. Jak najbardziej chce zeby jechal,ale z drugiej strony...... Prosze chociaz mnie pocieszcie bo caly dzien siedze i wyje i nie mam komu o tym powiedziec. Sorry
mowie to z wlasnego doswiadczenia, bo zaszlam w ciaze kilka msc potem jak ta koszmarna choroba zabrala mi Tate, ale mam poczucie spokoju i spelnienia bo bylam z Nim do samego konca.