Zgadzam sie z Toba Helenko!!!Warto!Jak juz ze szpitala pisalam,mam nadzieje,ze Sylka przekazala moja corcia jest najpiekniejsza na swiecie!W pierwsza noc nie spalam bo sie na nia ciagle patrzylam i oczu oderwac nie moglam



Z moim porodem bylo ciezko...
Skurcze ale co 45 minut zaczely sie w piatek wieczorem-pisalam Wam jeszcze o tym.Poszlam pod prysznic i spac.W nocy obudzily mnie silne skurcze,ktore okolo 5:00 rano byly juz co 5-7 minut.Poszlam pod prysznic.Zwolnily do 10 minut.Stwierdzilam,ze do szpitala pojade jak juz njie bede mogla wytrzymac...I wytrzymalam do 23:00 w sobote :-) Jak bylam na porodowce to niestety tylko na poczatku moglam aktywnie przechodzic przez porod.chodzilam,korzystalam z pilki,wzielam prysznic...Niestety pozniej z-ca ordynatora,na ktorego mialam nieszczescie trafic na dyrzurze wymyslil sobie,ze ja mam miec zrobiony zapis KTG.A mialam juz takie skurcze,ze to zwyczajnie bylo niemozliwe!Jak juz mialam pelne rozwarcie to nie bylo nikogo do odebrania porodu wiec mi kazaly lezec na boku na plasko...I skurcze parte-4 godziny...Jak juz do mnie przyszly to nagle 3 polozne i kazda mowwila cos innego.Jedna:"przyj",druga "teraz nie przyj" i tak dalej...Po tych 4 godzinach nie mialam juz sily rodzic-naprawde!Ale udalo sie(pelna mobilizacja)

I jak mi Zuzie na brzuchu polozyli to ten caly bol i to wszystko przestalo miec
znaczenie...
Co najwazniejsze-nie jestem w stanie sobie przypomniec jak to bolalo!!!Zaciera sie szybko.I zostaje takie cudne szczescie!
Ach...Najlepsze-przed porodem zrobili mi w szpitalu USG i stwierdzili,ze mala bedzie wazyc 3800 g...Struchlalam doslownie...Ale okazalo sie,ze wazyla tylko 3180g!