reklama

Styczniówki 2010 !!

reklama
Agbar czytałam Twoją opowieść i wyłam :tak: Wielki szacunek dla Ciebie i Twojego Męża, spisaliście się na medal :tak: Super, że z Alexem wszystko jest w porządku :-)

A tak w ogóle to dzień doberek Mamuśki :-)
Dzisiaj cały dzień śmigałam po mieście, ale Młodej to nie wzrusza, hmmm może na Boże Narodzenie zdecyduje się wyjść :-p Pośmigam jeszcze przez kilka dni i może się panna zdecyduje:sorry2:
Dormark nie zostawiaj mnie samej na placu boju;-)
A nie zapomniałam, że Roxeen i Gosia twardo na mnie czekają ;-):-p Dziękuję Wam Kochane:-D
 
Agbar brak slow jacy jestescie silni. Wszyscy troje! Bardzo sie ciesze ze z malym w porzadku, slad zniknie a maly juz pewnie nie pamieta jaka ciezko droga przeszedl do mamy i taty.


My wrocilismy od naszej kruszynki dzis. Jutro dostaje ostatnia dawke antybiotyku i jeszcze pewnie pare dni zanim nie zacznie jesc tak jak powinna. Zwiekszyli jej znow dawke mleczka i odstepy. Je teraz co 3 godziny po 60 ml ale ciezko to idzie.Wypija polowe i zasypa albo sie buntuje ze juz nie chce. Zastanawiam sie ile takie malenstwo powinno zjadac na raz. Mala wazyla 2700 po przyjsci na swiat wiec byla malenka i tak sobie mysle ze moze troche mniej je dlatego...sama nie wiem. W ogole oboje z mezem chyba jestesmy za mieccy (mietcy?:P) przy karmieniu. Polozna nam pokazala jak ona karmi a ja sie przerazilam...prawie jakby ges karmila...mala strasznie sie denerwowala...nie wiem co to bedzie jak dostaniemy ja do domku. Wazne jednak ze ciagnie juz z butli ze ssie bo nie miala odruchu ssania po porodzie wcale.


wazyli tez mala i jestem zaskoczona bo jak na jej jedzenia a raczej niejedzenie i problemy to od urodzenia do teraz (6 dni) zjechala tylko 100g a to naprawde malutko bo z tego co czytalam dzieci przewaznie traca jakies 10% wagi urodzeniowej.
 
Urodziłam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dawidek urodził się we wtorek 12 stycznia o godz. 8.05. Waga 3870 g i 60 cm. Miałam 23 godzinny poród zakończony cesarskim cięciem.
 
ivi to troche jak ja - mamusia raczyla mi w niedziele opowiedzieć jak to mnie 3 tyg prawie przenosiła i musieli pęcherz przebijać i że mój poród to tragedia pod tym wzgledem bo z moim bratem to samo poszło ...
:baffled::baffled::baffled:

swoją drogą to Ty wcześnie chodzisz spać :szok::szok:
my własnei z małżem zastanawiamy się gdzie tu by wyjść :cool2::cool2:
mnie mama nie przenosiła dużo, ale lekarze nie chcieli jej wierzyć że ma wąską miednicę i już z urodzeniem brata mojego miała problem.. i zamiast zrobić CC (tak jak była umówiona z lekarzem prowadzącym) to jakiś jełop w szpitalu uparł się na SN.. Szczególy pominę, grunt że jakims cudem zdrowa jestem:tak:

a spać tak wcześnie chadzam od niedawna.. tylko jak widać czasem mi się to nie udaje i jeszcze muszę do was zerknąć:-D no ale teraz już ostatecznie "dobranoc"! i śmigam lulu:-)
 
Czechow wróciłam właśnie z madalińskiego i jest zakaz odwiedzin, podobno mają rotawirusa. Rodzące przyjmują ale niechętnie - jeśli jest mocno zaawansowana akcja porodowa, jeśli nie to odsyłają. Rodząca przed wejsciem na porodówkę musi podpisać jakis papierek, że ma świadomość możliwości zarażenia rotawirusem. Nie mają ścisłej kwarantanny, bo pewnie mieli z jeden przypadek, ale obostrzenia zrobić muszą. Mąż może być w czasie porodu, ale po przeniesieniu żony i nowordoka z porodówki musi opuścic szpital, odwiedzin zakaz, spotkań na izbie przyjęć zakaz - chociaż widziałam jedną dziewczynę w szlafroku rozmawiającą z mężem.
Pierwszy raz byłam na madalińskiego i szpital zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, w prównaniu z inflancką wygląda jak prywatna klinika i ja się waham. Jesli jest mało rodzących to opieka będzie na wyższym poziomie i większy komfort na salach poporodowych bo brak odwiedzających u współlokatorek. Najgorsze jest to, że nie będzie mógł odwiedzać mnie mąż. To jest jedyny minus jaki widzę, wirusem się nie przejmuję zupełnie bo takie czy inne świństwo jest w każdym szpitalu, każdej osoby odwiedzającej przecież nie badają więc nie wiadomo kto co na sobie przynosi.
Chyba, że wykazuję się w tym momencie ignorancją. Co o tym myślicie dziewczyny ??
 
Dziewczyny jeszcze raz dziekuje,za kazde dobre slowo...Nawet nie wiecie jak to pomaga....


A teraz UWAGA: wrocilismy od lekarza....Zadnych krwawien do mozgu,wszystkie kosci cale,wszystko w porzadku...teraz tylko czekac az sie plyn wchlonie co moze potrwac nawet do kilku tygodni ....Jakby mi lzej:-)
Kamien z serca, teraz juz bedzie wszystko dobrze, zdrowka dla was obojga:tak:
Moj maly lobuziak w zwiazku z tym ze noc nadchodzi, postanowilu tatusia na raczkach drzemac, absolutnie niew lozeczku:no: Ktoras gdzies pisala ze wlozyla podkoszulek swoj do lozeczka, zastanawiam sie nad tym samym:tak:
Milej nocki kobitki ja ide stawic czolo nocy:-D
 
Czechow wróciłam właśnie z madalińskiego i jest zakaz odwiedzin, podobno mają rotawirusa. Rodzące przyjmują ale niechętnie - jeśli jest mocno zaawansowana akcja porodowa, jeśli nie to odsyłają. Rodząca przed wejsciem na porodówkę musi podpisać jakis papierek, że ma świadomość możliwości zarażenia rotawirusem. Nie mają ścisłej kwarantanny, bo pewnie mieli z jeden przypadek, ale obostrzenia zrobić muszą. Mąż może być w czasie porodu, ale po przeniesieniu żony i nowordoka z porodówki musi opuścic szpital, odwiedzin zakaz, spotkań na izbie przyjęć zakaz - chociaż widziałam jedną dziewczynę w szlafroku rozmawiającą z mężem.
Pierwszy raz byłam na madalińskiego i szpital zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, w prównaniu z inflancką wygląda jak prywatna klinika i ja się waham. Jesli jest mało rodzących to opieka będzie na wyższym poziomie i większy komfort na salach poporodowych bo brak odwiedzających u współlokatorek. Najgorsze jest to, że nie będzie mógł odwiedzać mnie mąż. To jest jedyny minus jaki widzę, wirusem się nie przejmuję zupełnie bo takie czy inne świństwo jest w każdym szpitalu, każdej osoby odwiedzającej przecież nie badają więc nie wiadomo kto co na sobie przynosi.
Chyba, że wykazuję się w tym momencie ignorancją. Co o tym myślicie dziewczyny ??

Wirusem też bym się nie przejmowała, gdzie jak gdzie, ale w szpitalach ich pełno.
 
reklama
Czechow wróciłam właśnie z madalińskiego i jest zakaz odwiedzin, podobno mają rotawirusa. Rodzące przyjmują ale niechętnie - jeśli jest mocno zaawansowana akcja porodowa, jeśli nie to odsyłają. Rodząca przed wejsciem na porodówkę musi podpisać jakis papierek, że ma świadomość możliwości zarażenia rotawirusem. Nie mają ścisłej kwarantanny, bo pewnie mieli z jeden przypadek, ale obostrzenia zrobić muszą. Mąż może być w czasie porodu, ale po przeniesieniu żony i nowordoka z porodówki musi opuścic szpital, odwiedzin zakaz, spotkań na izbie przyjęć zakaz - chociaż widziałam jedną dziewczynę w szlafroku rozmawiającą z mężem.
Pierwszy raz byłam na madalińskiego i szpital zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, w prównaniu z inflancką wygląda jak prywatna klinika i ja się waham. Jesli jest mało rodzących to opieka będzie na wyższym poziomie i większy komfort na salach poporodowych bo brak odwiedzających u współlokatorek. Najgorsze jest to, że nie będzie mógł odwiedzać mnie mąż. To jest jedyny minus jaki widzę, wirusem się nie przejmuję zupełnie bo takie czy inne świństwo jest w każdym szpitalu, każdej osoby odwiedzającej przecież nie badają więc nie wiadomo kto co na sobie przynosi.
Chyba, że wykazuję się w tym momencie ignorancją. Co o tym myślicie dziewczyny ??

Cholercia niedobrze że niechętnie przyjmują - nie mam za bardzo alternatywy.... Bielany za daleko ode mnie, Żelaznej nie chcę a inflanckiej nie znam - chyba zrobię tak jak ty przyjadę w niedzielę albo w poniedziałek i już - może wcześniej zadzwonię do kobiet ze szkoły rodzenia. Co do wirusów różnorakich to niestety szpital jest siedliskiem wszystkiego co najgorsze od grypy do paciorkowca...niestety.... To że nawet mąż nie może przychodzić to nowość bo tego nie było jak ostatnio byłam tam.... no nic jak nie urok to przemarsz wojsk rosyjskich.

Agbar - bardzo się cieszę że maleństwo nie ma żadnych złamań ani innych problemów zdrowotnych :tak::tak:


Martadu - Gratulacje!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry