Dziękuję :-) a u mnie były małe rewolucje... W czwartek wieczorem pojechaliśmy do szpitala bo znalazłam krew na papierze przy korzystaniu z toalety... i to taką żywą, czerwoną, dzwoniłam do lekarza i kazał jechać na Zdroje na wszelki wypadek... No i tam badanie ( bardzo bolesne, pierwszy raz w życiu miałam tak bolesne badanie ginekologiczne...), potem usg i ktg. Okazało się że moja nadżerka się powiększyła i to ona krwawiła ale lekarka stwierdziła że mam lekkie rozwarcie szyjki zewnętrznej, ale z dzidzią wszystko ok. Ale i tak przestraszyłam się... No i jeszcze na usg wyszło że mała się obróciła na główkę!

A że mam ponoć dużo wód płodowych to ma łatwiej

tyle że czułam, kiedy to się mogło stać, otóż dzień przed tym zdarzeniem, obudziłam się w środku nocy z koszmarnie złym samopoczuciem, brakiem tchu i zawrotami, a w brzuchu czułam bardzo nieprzyjemne, szybkie i gwałtowne ruchy (nigdy takich nie było), i to wtedy musiała się przekręcić... Tyle że z kolei dzień po tym, jak się dowiedziałam ze jest główką w dół to znowu miałam identyczną szamotaninę w brzuchu i nieprzyjemne uczucie, chwilę potrwało i zniknęło - i zastanawiam się czy mała znowu nie fiknęła
najgorzej martwię się tą szyjką, jutro dodatkowa wizyta u gina więc dowiem się co tam się dzieje... A babeczka na Zdrojach mówiła, że niby w 33 tc ma prawo do lekkiego rozwarcia, ale z drugiej strony, że mogę wcześniej urodzić... to znaczy ile wcześniej? Ech, a tak było bezproblemowo do tej pory...
ewon, spakowałam się w sobotę
