Mój wiadomo kocha swoją mamę, ceni ją i szanuje, ale odkąd jesteśmy razem powiedział kiedyś swojej mamie, że może nam doradzić a to czy posłuchamy jej rad to już nasza wola. Powiedzial to kiedyś, gdy przy pierwszym dziecku teściowa zaczęła mi doradzać. Na szczęście T nie ma nachalnego usposobienia, wiec nie działa mi na nerwy. Mąż zawsze jest po mojej stronie i na pierwszym miejscu jest dobro naszej rodziny a dopiero jego i moich rodziców. Dbamy o nich i im pomagamy, ale nie dajemy żadnej że strom prawa do ingerowania w nasze sprawy. Doradzić mogą, bo wiadomo czują się wtedy potrzebni ale gdy nie mają racji śmiało im o tym mówimy.