Ja nie chodziłam na szkołe rodzenia, nie mialam połoznej wynajętej, a z racji tego ze moj poród trwal 20 godz. to mialam do czynienia z dwoma połoznymi, pierwsza kompetentna, srednio miła, ale przeciez nie o to chodzi, wazne ze znala sie na rzeczy. Druga natomiast, ta ktora juz odbierala poród bardzo sympatyczna, a i kompetentna, sprytna. Moje obie połozne i lekarz sie starali zeby to przyspieszyc, dostawalam czopki, kroplówki, ale co jak zrobic jak nie było rozwarcia i moj organizm i tak sam sobie regulował kiedy moje dziecko ma sie pojawic na swiecie. wiec mysle ze to nie jest tak do konca ze jak sie nie zaplaci to cie maja za nic. wiadomo sa ludzie i "ludzie". Mysle ze to juz nie te czasy i kazdy sobie ceni prace wiec rowniez i tych połoznych ktore nie maja zbyt duzego powolania do takiej pracy jest coraz mniej. KAzda z nas chce urodzic po ludzku i zeby ten dzien byl jednym z piekniejszych, jednak nie dajmy sie zwariowac. W kazdym razie podoba mi sie ze szpital praktykuje zakaz swoich połoznych. Rozumiem ze ktos moze sie lepiej czuc psychicznie jak bedzie mial swoja połozna, jednak nie ma co oczekiwac na cud i ze dzieki temu bedzie np. mniej bolało;-), albo ze pojdzie wszystko szybciej