cześć Mamuśki
ledwo udało mi się usiąść dziś. cały dzień sprzątam, gotuję, piorę, szyję i biegam za Jaśkiem
poza zmęczeniem, które jakoś tak szybko przychodzi, nie czuję, że jestem w ciąży. aż dziwne
kandyduję na radnego gminy, nie wiem, czy mam jakiekolwiek szanse, pewnie nie, ale spróbuję.
byłam dziś u kilku sąsiadów, prosić o poparcie, potem odebrałam ze szkoły bliźniaczki koleżanki, bo nie zdążyłaby dojechać po nie.
nakarmiłam piątkę dzieci i dopiero udało mi się posprzątać zabawki
no dobra, wyżaliłam się, wyżaliłam i już lepiej.
kiedyś byłam typem sowy. budziłam się na dobre koło 10...wcześniej robiłam wszystko ziewając, natomiast wieczorem mogłam spokojnie do 1 siedzieć, wtedy też najlepiej funkcjonowałam. obecnie, zasypiam po 20....za to o 6 rano zaczynam ostro działać
powiedzcie mi proszę jedną rzecz. jak wysprzątać dom - dokładnie i tak na błysk. u mnie ciągle coś leży nie na miejscu, ciągle jest bałagan, nie wyrabiam się z chowaniem upranych ubrań. mam dwie suszarki duże i zanim jedna zmiana wyschnie, donoszę już następne. pewnie powinnam zagonić bardziej chłopaków, ale nie udaje mi się to. zaczynam rozkładać ręce z bezradności i obawiam się, jak ja sobie poradzę, gdy urodzi się maluszek
ledwo udało mi się usiąść dziś. cały dzień sprzątam, gotuję, piorę, szyję i biegam za Jaśkiem
poza zmęczeniem, które jakoś tak szybko przychodzi, nie czuję, że jestem w ciąży. aż dziwne
kandyduję na radnego gminy, nie wiem, czy mam jakiekolwiek szanse, pewnie nie, ale spróbuję.
byłam dziś u kilku sąsiadów, prosić o poparcie, potem odebrałam ze szkoły bliźniaczki koleżanki, bo nie zdążyłaby dojechać po nie.
nakarmiłam piątkę dzieci i dopiero udało mi się posprzątać zabawki
no dobra, wyżaliłam się, wyżaliłam i już lepiej.
kiedyś byłam typem sowy. budziłam się na dobre koło 10...wcześniej robiłam wszystko ziewając, natomiast wieczorem mogłam spokojnie do 1 siedzieć, wtedy też najlepiej funkcjonowałam. obecnie, zasypiam po 20....za to o 6 rano zaczynam ostro działać
powiedzcie mi proszę jedną rzecz. jak wysprzątać dom - dokładnie i tak na błysk. u mnie ciągle coś leży nie na miejscu, ciągle jest bałagan, nie wyrabiam się z chowaniem upranych ubrań. mam dwie suszarki duże i zanim jedna zmiana wyschnie, donoszę już następne. pewnie powinnam zagonić bardziej chłopaków, ale nie udaje mi się to. zaczynam rozkładać ręce z bezradności i obawiam się, jak ja sobie poradzę, gdy urodzi się maluszek



normalnie kozaki trzeba powyjmowac.
kuśtykający mąż i rozbrykane dzieci