• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wątek dla mam karmiących piersią

Poletka ja nawet w Waiwe mialam problemy ze znalezieniem dobrego pediatry. Kiedys dostalismy sie do babki, ktora byla na forach internetowych baaardzo polecana i jak z nia porozmawialam, to wg mnie totalna porazka. Kobieta gadala od rzeczy. Np. kazala malemu zaklejac pepek po odpadnieciu kikuta, zeby sie nie brudzil!!!! Poza tym bardzo komentowala moja wage i to, ze brzuch po porodzie mi sie jeszcze nie wchlonąl( bylam miesiac po porodzie), a sama wygladala gorzej, niz ja. Teraz mamy jedna fajna, taka ludzka kobiete.Spokojna, rzeczowa i mila. Jak bylismy u niej z malym, to usnal mi na rekach. Chyba przez jej glos ;-) Nie wiem co bedzie, jak sie przeprowadzimy do mojego, o wiele mniejszego miasta.


Znalazlam fajny spis lekow, ktore mozna brac w ciazy. Moze komus sie przyda
SPIS LEKÓW
 
reklama
kuleczko może mała taka jest. Blania do tej pory jadła z dwóch piersi na jedno posiedzenie i nie wiem co się stało ale bardzo się z tego cieszę ale starcza jej jedna pierś i ssie bardzo krótko z 5 minut a czasami nawet mniej i też mnie to zastanawia czy się najada ale po wadze sądzę że tak. Ale za to że w dzień mała spędza już przy cycu to w nocy nadrabia.
 
moża powiedzieć, że rozszerzyłam dietę.
wszystko przez tą cholerną kupę :angry:
a raczej przez niechęć mojego dziecka do czynności kupania :baffled:
najpierw zaatakowałam delikatnie i kupiłam herbatkę hippa rumiankową w granulkach.
Skrzata mina powiedziała: a pij se to sama.
tak też się stało.
codziennie robiłam 100 ml herbatki i codziennie ją wypijałam.
z bólem serca postanowiłam, że zadziałam jabłkami.
i pomyśleć, że kiedyś myślałam, że jako pierwsza będzie marchewka.
otworzyłam pierwszy słoiczek - bobovita - złociste jabłka.
zdegustowałam, że całkiem niezłe.
Skrzat nie podziela mojego zachwytu.
za pierwszym razem udało mi się mu zaserwować może z pół łyżeczki.
ze względu na mikroskopijną ilość organizm nie wydalił nic.
na drugi dzień może łyżeczka tego specjału trafiła do żołądka i jakaś mini-kupa się pojawiła.
przy trzecim podejściu - może znowu z pół łyżeczki :baffled:
resztę słoiczka zjadłam ja.
dzisiaj otworzyłam kolejny słoiczek - tym razem hippa.
udało się wepchnąć troszkę więcej.

jakie to trudne jest !!!

hmmmm ... dlaczego nie można karmić cyckiem do czasu aż dziecku wyrosną wszystkie zęby i będzie mogło jeść kanapki
icon_glupek.gif


miałam nadzieję, że u takiego 5-miesięcznego Skrzata odruch wypychania jęzorem wszystkiego co trafia do buzi nie będzie aż taki silny :baffled:
 
hmmmm ... dlaczego nie można karmić cyckiem do czasu aż dziecku wyrosną wszystkie zęby i będzie mogło jeść kanapki
icon_glupek.gif
:-D:-D
aga_q - dopiero zaczynacie, ciesz się tym, będzie coraz lepiej ;-):tak:

dziewczyny, pisałyście o tym, że planujecie wprowadzić sinlac do menu - zamiast innej kaszki? czy kleiku? na noc? czy w dzień?
tak pomału zaczynam zastanawiać się jak potem ma wyglądać menu mojego dziecka, chyba przy kontynuacji karmienia piersią nie będzie on jeszcze tak regularny, no nie?
i od czego zaczyna się rozszerzanie dietki? od warzyw czy od wprowadzenia kleiku/kaszki? czy w tym samym czasie i to i to?

jeszcze miesiąc nam został praktycznie... jejku, ale to zleciało :szok:

kuleczko - nie mam pojęcia, co może być przyczyną :-( ale Lenka przez tą godzinę cały czas ssie i połyka? nie potrafię sobie tego wyobrazić :-(
u nas góra 5 minut jest cycanie, potem już tylko mamlanie - zwłaszcza po kąpieli, bo w dzień czasem jak chce sobie przysnąc i dostawiam ją jeszcze do piersi żeby cos zjadła zanim uśnie to jak jeszcze jej leci za szybko mleczko to już się denerwuje, bo np chciałaby tylko pomamlać...
 
Mamjakty ja zaczelam od Sinlacu. Potem planuje kleik ryzowy, kukurydziany, a po 6 miesiacu warzywka. Teraz daje kaszke popludniu, bardzo rozrzedzona, pozniej bede stopniowo zageszczac. Jakos wieczorem pasuje mi tylko cyc. Nie wyobrazam sobie, ze maly po calym dniu zmeczony bedzie sie jeszcze wieczorem z lyzeczka mocowal, a butelki wprowadzac nie chce.
 
no ja tez nie chce już wprowadzać butelki ani smoczka - skoro i tak już tyle bez tego się obyła to nie widzę już sensu, za to moja rodzinka codziennie mi o tym gada :baffled:
 
ja zaczełam rozszerzać dietę od soku (marchew HIPP, później słodkie jabłko HIPP, a póżniej zupa - marchew + ziemniak + masło + woda).

Aga ja jem te śliwki suszone z gerbera - 1 słoik dziennie, już mam ich dość - ale czego się nie robi dla kupy Lenki.
U nas kupy ruszył sok jabłkowy na pół z wodą przegotowaną i o dziwo zupa, którą gotuję sama (po zupie ze słoika zapierało). Z uwagi na moje lenistwo, zapierałam się przed gotowaniem zupy, ale cóż nie mam wyjścia. Wczoraj pierwszy raz dodałam do zupy kleik kukurydziany (nie daje ryżowego bo on zapiera)

Aga u mnie Lena pięknie jadła łyżeczką, a teraz chce ją ssać - nie wiem co się na robiło. W efekcie "siorbie" soczek i rozbryzguje zupę - a było już tak pięknie
 
a ja wczoraj na wieczór młodemu dałam kaszki...i dwie godziny później wszystko zwymiotował...ehh :-(w związku z tym na razie nic nie kombinuje...
za miesiąc zacznę powolutku wprowadzać nowe pokarmy...

ja tez nie mam zamiaru juz uczyc Filipa pic z butelki od razu bedziemy lyzeczka wcinac..choc tez juz usłyszałam odpowiednia opinie na ten temat...

jesli chodzi o rozszerzanie jadlospisu to mysle o tym caly czas...sama nie wiem jak to robic..mam nadzieje ze rozsadek ( i internet) podpowie co robic ;-):-D
 
reklama
a u nas drugi słoiczek jabłek - tym razem hipp.
wczoraj udało się przemycić do żołądka około łyżeczki.
kupa się pojawiła, ale nie specjalnie imponujących rozmiarów.
ale nie marudzę - lepszy rydz niż nic ;-)
jak Skrzat w takim tempie będzie się przyzwyczajał do jedzenia to chyba cały słoiczek będzie zjadał za dwa lata ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry