K
KingaP
Gość
Fajnie, ze macie takiego fachowca
Warto zainwestować w niego i o nic sie nie martwić 
A nasz wczoraj mnie rozbawił na maxa...
Przyzwyczaiłam sie, że cokolwiek nie kupimy jest nie takie, za mało, za duże, za małe... ble ble ble...
Ale wczoraj rozwalił mnie na łopatki.
Chcieliśmy wymienić drzwi. Na samym początku zapytaliśmy jakie mają być. Padła odpowiedź: Jakie Państwo chcecie... wynmiary są bez znaczenia, bo i tak bedziemy wymieniac futrynę, więc jesli bedzie weższa, niż ta co teraz - zamurujemy, a jesli szersza - wytniemy....
ok. kupiliśmy drzwi, futrynę . Stały w domu ponad tydzień, on je widział, wiedział, że to surowe drewno, jakie ma wymiary itd...
Przyszedł czas zakładania... Zadzwonił do Rafała, że kupiliśmy za duże drzwi i trzeba będzie wycinać otwór, więc sprawa staje się bardziej skomplikowana. Rafał na to, że nie ma z tych drzwi węższych, a jak jest możliwość zamówienia, to będziemy czekać długo....
Pogadali, pogadali, R. powiedział, że mają być te, bo pytaliśmy o drzwi, przypomniał mu co nam odpowiedział... No i było ok.
Do momentu montażu...
Facet wyciął w końcu ten otwór na drzwi, wziął się za montaż futryny i... zaczęło się. Niestety siedziałam tu przy kompie, a on myślał chyba, ze go nie słyszę... Usłyszałam, że najgorsze ***** kupujemy, bo kto to widział drewnianą futrynę kupować bla bla bla. Że dodajemy mu roboty, on sie spieszy a my ciągle coś wymyślamy
A że robili to razem z synem, to powymieniali się różnymi spostrzeżeniami 
Ja nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, czy kaszlnąć, żeby ich uświadomić o swojej obecności, czy co? Śmiać mi sie chciało, jak przeszli po jakieś materiały po przedpokoju i zobaczyli mnie, a ja zobaczyłam ich miny
Wiecie co? stwierdziłam, że nie ma co się przejmować komentarzami i marudzeniem, bo to do niczego nie doprowadzi,a po co mi to? A facet jak sobie pogada, to może mu lżej, a ja to zlewam.
Warto zainwestować w niego i o nic sie nie martwić 
A nasz wczoraj mnie rozbawił na maxa...
Przyzwyczaiłam sie, że cokolwiek nie kupimy jest nie takie, za mało, za duże, za małe... ble ble ble...

Ale wczoraj rozwalił mnie na łopatki.
Chcieliśmy wymienić drzwi. Na samym początku zapytaliśmy jakie mają być. Padła odpowiedź: Jakie Państwo chcecie... wynmiary są bez znaczenia, bo i tak bedziemy wymieniac futrynę, więc jesli bedzie weższa, niż ta co teraz - zamurujemy, a jesli szersza - wytniemy....
ok. kupiliśmy drzwi, futrynę . Stały w domu ponad tydzień, on je widział, wiedział, że to surowe drewno, jakie ma wymiary itd...
Przyszedł czas zakładania... Zadzwonił do Rafała, że kupiliśmy za duże drzwi i trzeba będzie wycinać otwór, więc sprawa staje się bardziej skomplikowana. Rafał na to, że nie ma z tych drzwi węższych, a jak jest możliwość zamówienia, to będziemy czekać długo....
Pogadali, pogadali, R. powiedział, że mają być te, bo pytaliśmy o drzwi, przypomniał mu co nam odpowiedział... No i było ok.
Do momentu montażu...
Facet wyciął w końcu ten otwór na drzwi, wziął się za montaż futryny i... zaczęło się. Niestety siedziałam tu przy kompie, a on myślał chyba, ze go nie słyszę... Usłyszałam, że najgorsze ***** kupujemy, bo kto to widział drewnianą futrynę kupować bla bla bla. Że dodajemy mu roboty, on sie spieszy a my ciągle coś wymyślamy
A że robili to razem z synem, to powymieniali się różnymi spostrzeżeniami 
Ja nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, czy kaszlnąć, żeby ich uświadomić o swojej obecności, czy co? Śmiać mi sie chciało, jak przeszli po jakieś materiały po przedpokoju i zobaczyli mnie, a ja zobaczyłam ich miny

Wiecie co? stwierdziłam, że nie ma co się przejmować komentarzami i marudzeniem, bo to do niczego nie doprowadzi,a po co mi to? A facet jak sobie pogada, to może mu lżej, a ja to zlewam.


szczegolnie jak remontuje sie od razu cale mieszkanie :-
macie rację pożeraja mnóstwo pieniędzy!


