Gosia Lew, nie tak. 140 funtów za piekarnik i szafkę, płytę Rajmund już wcześniej wytargał i... chyba za free - muszę dopytać. Płyta nówka, ale leciutko uszczerbiona w jednym miejscu. Leciutko - poszło w uszczelkę i nie widać. To nie indukcja, to normalnie ciepłe grzanie, z tym że ceramik i bez pokręteł tylko na samej płycie są takie oznaczone miejsca i wystarczy lekko nacisnąć palcem żeby uruchomić dany "palnik", ustawić siłę grzania, tryb pracy i ew. czas grzania. Piekarnik też nówka, z gwarancją, ale lekko wgnieciony w transporcie więc poszedł za 110 funtów bo tak normalnie to kosztowałby 200. Wgniecenie jest z tyłu i naprawdę minimalne, jakby mi Rajmund nie pokazał to bym nie zauważyła. I piekarnik ma dwa pokrętła na przodzie - jedno do ustawień (wentylator i defrost, dwie grzałki z termoobiegiem lub bez, dolna z termoobiegiem, grill, fast grill, i grill z górną grzałką i termoobiegiem) i drugie do temperatury. Zakres od 50-250 stopni. Podoba mi się ten sprzęcior, Rajmund dumny jak niewiemco i pewnie dziś będę miała zaszczyt i przyjemność piec pizzę w nowym sprzęcie.
Ola**, ale Ci niunio rośnie! Słodziaczek.
Liljanno, muszę teraz tylko oswoić sprzęciora - wygląda jak kosmos, oby nie okazał się za cwany dla mnie. Poprzednia kuchenka naprawdę była obleśna, do d... niepodobna i niewspółpracująca. Nad karpatką się popłakałam w Wigilię bo ciasto od góry wyglądało bajecznie, od dołu było pół surowe. I wszystko takie - góra zawsze ok, dół niedopieczony. Już z chlebem nauczyłam się kombinować - piekłam dłużej, w niższej temperaturze żeby nie spalić góry, to przynajmniej miałam dopieczony choć bledziutki i mięciutki (bez skórki) dół. Za to górę podeschniętą, z grubą mimo spryskiwacza skórą. W poprzednim piekarniku nie miałam pojęcia jaką mam temperaturę - po prostu pokrętło od pionu do poziomu w lewo i tyle - żadnych oznaczeń (starły się?), wszystko na oko. Jaki miała maks grzania? Nie wiem. A ja lubię piekarnik - a to chleb, a to parówczaki Rajmunda ulubione, a to zapiekanka jakaś...