Kłaczku, co racja to racja.dziecię w pampku nie czuje kiedy siusiu zrobiło i tutaj głównie duża rola rodziców, żeby stopniowo oduczać.co do blenderka, to wg mnie niezwykle przydatne urządzenie w kuchni.polecam na 100%.sama lubię zupy kremy.
Gosia, no Ola mnie właśnie "nastraszyła", że miała 3 ktg, a z 4ego już nie wróciła sama, a ja dziś właśnie trzecie miałam.no ale następne już w styczniu, a wtedy już mogę sobie rodzić. ja do tej pory miałam rzadko twrdnienie brzucha.takie częstsze właśnie w zasadzie od wczoraj się pojawiło.a w nocy ten bolesny skurcz spędził mi sen z powiek, bo zaczęłam nasłuchiwać.
Martuś, oczywiście, że kciuki trzymam!!!i bez numerów proszę.ale zadzwoń lepiej do tego gina.ja też mojego już niziutko czuję.położna powiedziała, że te moje wczorajsze bóle miendicowe i w biodrze, to mogą być spowodowane tym, że mały już z główką w kanale rodnym jest i na nerwa jakiegoś uciska.jutro się dowiem, jak tam moja szyja...ja i tak Cię podziwiam, że jeszcze się z lekarzem nie skontaktowałać tylko dumasz i się denerwujesz.zadzwoń,powiedz jak się czujesz i zapytaj, jak on uważa, czy jutro powinnaś przyjść, czy już ten jeden dzień więcej poczekać.po to masz lekarza prowadzącego, żeby w razie niepokoju czy wątpliwości kontaktować się z nim. popatrz, jak Kłaczek musi o wszystko walczyć na wyspie i doceń i wykorzystaj to, że my mamy tu takie możliwości.a torbę masz już spakowaną?tylko mi się nie wtryń w kolejkę

aaa, do wszystkich oczekujących...spotkałam dziś koleżankę w szpitalu z terminem na luty.wyszła wczoraj z mężem na zakupy.gorzej się poczuła.pojechali do szpitala.okazało się, że ma zatrucie ciążowe.białko w moczu.zostawili ją.nawet planowali na dzisiaj cc, ale jeszcze zdecydowali się poobserwować.ale o co chodzi.powiedziała, że teraz żałuje, że wcześniej się nie spakowała, że cały czas twierdziła, że "jeszcze czas", bo jak poprosiła męża, żeby jej to i owo dowiózł to mało się nie rozwiedli

np majtki- przywiózł parę bawełnianych i 5 par koronkowych.hihi.mówi, że takie, że wstydziłaby się w takich w szpitalu wystąpić

więc jeśli ją jednak wypuszczą, to pierwsze co robi, to się pakuje.
także Kochane, nie narażajmy naszych Panów i siebie przy okazji na zbędne stresy.to co idzie do szpitalnej torby na pewno się nie przeterminuje, a Wy będziecie miały poczucie, że przynajmniej nad tym w 100%panujecie

moja torba już spakowana na szczęście, a rzeczy, których używam na co dzień/np ładowarka, krem/ i które będę musiała tylko dopakować, mam wypisane na karteczce.i przynajmniej mam poczucie, że w panice niczego nie zapomnę.