As, poszalalas! Ale fajne takie zakupy, co nie?
EwelinaK, super fotka malego... Sliczna buzia.
A my... Cisnienie zaczyna byc moje wreszcie, a nie jakies malozywe, dno macicy na 35cm, czyli nadal w gornych granicach normy i... zaczelismy robic "birth plan".
Pewnie nawet bysmy go skonczyli, gdyby nie alarm pozarowy. Cwiczebny, ale jak wszyscy won to my tez, niestety. No i tu mnie miejscami zaskoczyli pytaniami. Ze pytali kto przy porodzie bedzie to normalne - oczywiscie tatus, niech zobaczy jak narozrabial. Jakie chce znieczulenie... Lekki zdziw ze nie chce nic poza gazem, ale jak wytlumaczylam ze ZZO (epidural po ichniemu) moze przedluzac porod i spowodowac koniecznosc uzycia kleszczy, to polozna sie zgodzila z moja teza ze szkoda meczyc dziecko. Stosuje sie tu tez jakies zastrzyki w uda, ale po nich z kolei dziecko bywa ospale na poczatku, czyli tez jakos sie dziecku "dzialka" dostaje - to ja wole beeez. I pytanie ktore mnie zaskoczylo - czy kiedy dziecko juz sie urodzi i je osusza (nie kapia zaraz po porodzie) to chce zeby je polozyli na mnie, zeby byl kontakt skora-skora... Nie wiem skad takie pytanie... Oczywiscie ze bede chciala malego na rece jak tylko dam rade sie podniesc, ale co ma skora-skora do tego?
No i na tym stanelo bo zaczelo wyc. C.d. nastapi. Aha! I dowiedzialam sie ze podczas porodu dziecko jest caly czas monitorowane i w razie czego "natychmiast wyjmowane" - rozumiem ze CC, ale tego juz nie zdazylysmy dogadac. Nasze KTG to ich CTG - jeden pryszcz w zasadzie.
Pani polozna zadowolona z wynikow, powiedzialam jej ze mam skurcze, (Ucieklo mi slowo "skurcz", ale "Braxton" dziala.) jest wszystko ok. Pytala czy bolesne - jakby byly bardzo bolesne to... (kto zgadnie?

) wziac paracetamol!
