karolcia81
czekam na szczęście.....
Dzięki za Clexanowe rady...choć niewiele wniosły....bo to, że po skosie w faudkę to tak robię....ja juz na brzuchu nic nie złapie...więc przy pępku odpada....lecimy już po boczkach....ale tam sa bolesne 
oj....juz ponad 100 za mną....spoko...ból jeśli jest to kilak sekund i po krzyku....a przy pępku odpada....uciekamy na boki...a zaraz zacznę bardziej w plecy walić....ja nie mam po bokach za co złapać...zero tłuszczu...i od początku walę po skosie ok 45 stopni...po tak mi pielęgniarka w przychodni wyjaśniała.....
Wbija się na prosto i ok 2 cm dalej od pępka Karolciu czasem boli czasem nie chyba sie przyzwyczaiłaś![]()
oj....juz ponad 100 za mną....spoko...ból jeśli jest to kilak sekund i po krzyku....a przy pępku odpada....uciekamy na boki...a zaraz zacznę bardziej w plecy walić....ja nie mam po bokach za co złapać...zero tłuszczu...i od początku walę po skosie ok 45 stopni...po tak mi pielęgniarka w przychodni wyjaśniała.....


zacznę dopiero na początku stycznia wszystko zamawiać dobrze że jest internet w sumie upatrzone i str pozapisywane mam więc tylko klik i będzie wszystko w ciagu kilku dni.
Może uda nam się jeszcze wytapetować przedpokój przed Szymona narodzinami.
oddychać już mogę piję duuuużo herbatki z cytryną troszkę miodu daje (choć nie mogę;-)) i trochę soku malinowego od mamusi (chociaż też nie mogę
) i jakoś katar pomalutku ustepuje. Jutro jeszcze kupię te kropelki do inhalacji.


