Cześć!
Wielkie dzięki za tyle gratulacji i ciepłych słow....wszystkie powitania przeczytałam Szymonkowi.....on wam przesyła pierwszy uśmiechowy grymas kochane bb-ciocie!!!!!!
Więc jesteśmy w domku...od wczoraj....
Ale od początku...
tak jak przeczuwałam te bóle to było to.....około 13.30 poczułam w brzuchu takie jakby pęknięcie balonika...słyszalne i odczuwalne...z silnym skurczem.....wstałam z krzesła a tu się sączy....przeszłam do wc...a tu chlup......na podłogę...
no to się zaczeliśmy zbierać....a ja zaczęłam mieć skurcze regularnie co 10 minut..baaardzo bolesne...
chyba pare minut po 14.00 dojechaliśmy do szpitala...i miałam 4 cm rozwarcia i coraz częstsze skurcze....
i od razu do wanny na 2 godziny....było lżej....potem badanie i juz 6 cm....jeszcze chwila na piłce poskakalismy...też duża ulga i 8 cm....i na łóżko porodowe...prawy boczek, lewy boczek....zaczynają się bóle parte...
i trochę musiałam pokrzyczeć....bo k....wa jak to boli....i ostatni etap...mamy 10 cm...i przemy...raz, dwa...kilka parć...choć tego etapu nie pamiętam...urywał mi sie film (mąż mi potem opowiadał jak mały kawałek po kawałku ze mnie wychodził)....i mamy Młodego na brzuszku....potem 2 godziny w śluzie po porodowej tylko dla nas trojga...i dopiero potem go zabrali na badanie a ja mogłam się umyć i przejść do sali.....
nie chciałam znieczulenia...i urodziłam SN o "własnych siłach" bez wspomagaczy i środków znieczulających...jestem z siebie dumna!
nie zostałam nacięta, nie popękałam...położna była w szoku - pierwszy poród...i jeszcze tak krótko - trwał około 5 godzin
Szymon ważył 3080 i 52 cm! I jest najpiekniejszym dzieckiem na świecie....jest moim ukochanym wyczekanym CUDEM!!!!!!!
Jest bardzo grzeczny...tylko je, śpi i czasem trochę pogada z nami...prawie wcale nie płacze.....
Będą foty, ale później...bo nie mam jak wrzucić....
Zjola - zwalniam miejsce!!!!
As - skarbie....gratulacje....witaj Karolciu!!!!!!!
Anetha - Ty już jutro....kciuki tzrymamy razem z Szymonem!!
i zaraz się przywitam na "rozpakowanych";-)