• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wieści od cieżarówek

reklama
hejka lili napisala mi smska
"Podczytałam was troszke przez net, w komórce :-) Pozdrawiam wszystkie. Kasik gratuluje :-) She niech sie szykuje :-)U mnie coraz lepiej ale jeszcze przez to cięcie ciężko. Pokarm mam, ssak ciągnie mocno, Ada zdrowa i oby tak dalej. Tatuś się sprawdza, bardzo mi pomaga. Tęsknię za Wami. Trzymam kciuki za kolejne Wasze wizyty"
 
super Pati dzięki za info:)
pozdrów ją koniecznie!!!
i Kasikz pozdrówcie!!!

ja krew odebrałam,ale siuśki dopiero w poniedziałek,limfocytów mam poand normę i juz spanikowałam,ale M mi wyjaśnił,że w ciąży to normalne:) czasem ten dr google działa na plus:)
JUluś dziś sporo dokazywał więc jestem spokojna.
jutro wesele a ja mam kłopot w co się ubrać.tylko w sukienki letnie mieszczę się ,a ramiona mam mało ładne ostatnimi czasy:( wrr no ale cóż.przynajmniej brzuszek Juliankowy wygląda już jak ciążowy:)

Mysza świetna ta owca:)
Julitka bo to tak jest mamy plany, bo wiemy,że teraz nie możemy:P

Lucy cieszę się że wyniki lepiej
Martusionek a mi M z pracy przyniósł obiad:)

Asiu i jak ktg?
 
Pati super dzięki za wieści od Lili...

Lili czekamy tutaj z utęsknieniem :-) wracajcie z Adą... wiadomo kiedy już wychodzicie ?

Ciekawe jak tam Asia bo ktg :-) żeby sie nie okazało że Lili, Kasikz i Asia rozpakują się w ciągu 3 dni :-)
 
Cześć. Mówiłam, że wrócę? ;-) Tyle, że mam wrażenie, że czołg po mnie przejechał. Plecy nie wiem gdzie mam, kręgosłup w dolnej części zaraz mi chyba wyskoczy. Brzuch jak kamień, cholernie ciąży. Ale jestem w domu a to najważniejsze.

Jak było? Dziwnie... Jak dojechaliśmy to już jakaś dziewczyna leżała na ktg. I trwało to kolejne 40min, więc myślę, że z godzinę leżała w sumie. A że mi dziś Mała na pęcherzu siedzi, więc marudziłam M, że ja godziny nie wytrzymam, że się po prostu posikam. W między czasie dołączyła kolejna para na ktg. Gdy przyszła nasza kolej, położna mnie podłączyła, zmierzyła ciśnienie i poszła. A Emi jak się nie wkurzyła, że coś jej do mojego pępka przyczepiono! Jak zaczęła tłuc w ten czujnik, to aż wpadłam w atak śmiechu. Bo ta kopała, czujnik się ruszał, a mnie pępek bolał, bo mam strasznie wyczulony od momentu jak wyszedł z dziurki... Moje ktg trwało 20min. Położna zabrała wykres, moją książeczkę i kartę ciąży, a na ktg poszła kolejna dziewczyna. Ta co była przede mną i ja czekałyśmy na lekarza. Dziwnie było się z nim spotkać w szpitalu a nie prywatnym gabinecie :-) Jakoś tak inaczej wyglądał. Weszła dziewczyna, która była przede mną. Siedzi, siedzi, siedzi (a ta która była za mną ciągle w tym czasie na ktg, więc dłużej niż ja). Nagle otwierają się drzwi, wychodzi gin i zwraca się do męża tej laski w środku: "Pan jest z tą panią?". "Tak". "To proszę iść po torbę". Aaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!! Nie o moją torbę proszono, ale to co wtedy poczułam to normalnie szok. I mówię do M: "Jak Cię poproszą o torbę to pamiętaj, że ja idę z Tobą. Bo nie taka była umowa. Ja tu tylko przyszłam poleżeć, a nie zostać na dobę hotelową. Po 14tym to mogę tu zostać. Ale dziś nie ma mowy!". Jakoś mnie ta wizja przeraziła i już. Nie jestem gotowa. Wolałabym przyjechać z domu. A nie tak z zaskoku zostać wzięta... No nic... Jak tamta laska wyszła już przebrana, gin poprosił mnie (ta za mną ciągle leżała pod ktg, więc sądzę, że też już nie wyszła...). Na lotnika nie szłam, więc nie znam rozwarcie. Podejrzewam, że wykres nie wykazał skurczy, więc dlatego mnie nie badał palcem... Było tylko na usg. Okazało się, że Mała jak tydzień temu jeszcze buźkę pokazywała, tak teraz jest już schowana i przygotowana do startu. Pewnie dlatego tak ciężko mi się chodzi. Przepływy w normie, serduszko ślicznie pika. Przez tydzień przybrała z 2990g do 3149g. Ale nie szykuje się jakoś specjalnie do wyjścia. Diagnoza: jak do 14/08 nie urodzę, to 15/08 na ktg w godzinach 9-12. Z tej radości, że wracam do domu zapomniałam, że chciałam obejrzeć oddział. Gdzieś podświadomie chyba mnie z niego wywiało, na wypadek gdyby lekarz albo moja Córcia zmienili zdanie ;-) I to tyle ze szpitala :-)

Ewela mam nadzieję, że ex dotrzyma słowa i zapewni Młodemu wyprawkę ubraniową większą niż 1 sztuka :-) A jak działa ten konik? I poważnie się sprawdza? Bo tani nie jest...

Kasiu cieszę się, że z Mamą lepiej. A i z ciśnieniem będzie ok. Moja Mama też miała problemy. Właściwie to ma nadal. I nim leki zaczęły pomagać minęło trochę czasu. Głowa do góry.

Kasikz wow... Tak uciec spod skalpela! Brawo! Trzymam kciuki za to, by Pola zaczęła się przysysać. Na pewno się uda!

Just mi bardziej chodzi o ściąganie (póki co) jako-takie, niż o pobudzenie laktacji :-) A co będzie potem to się zobaczy. Ważne, że kupione i to za przystępną kasę. Wymienię lejek i będzie jak nowy... Mam nadzieję... Bo opis mówił o sprawnym sprzęcie... Jak będzie inaczej rozszarpię! ;-)

Ola81 a co u Ciebie???

Lill wracaj szybko. My też tęsknimy. I nie każ mi się szykować. Daj mi jeszcze trochę czasu. Co to za frajda jak wszystkie rozsypiemy się jednocześnie? Nie lepiej teraz trochę przystopować? ;-)
 
Ostatnia edycja:
Hejka
Byłam u lekarza, dostałam zwolnienie, trochę musiałam się nagimnastykować żeby mnie przyjął pomiędzy pacjentami bez umówionej wizyty, ale mam i nawet mnie zbadał na fotelu i jest ok, wyniki wszystkie też dobrze, nic nie przytyłam jeszcze i to mnie cieszy. Usg genetyczne mam we wtorek ale w innej placówce i muszę zapłacić, bo nie było u mnie terminów na następny tydzień a ja mam umowę, że muszą zapewnić mi wizytę w ciągu 7 dni a jak nie to mogę zrobić sobie gdzieś indziej badanie na fakturę. Nawet to lepiej, bo zrobię w Invictcie gdzie sprzęt mają super, lepszy niż u mnie, a trudno teraz z dnia na dzień tak na usg, bo lekarze mają urlopy.

She to czekamy dalej na Emilkę.
 
Gosia dobrze,że wszystko ok:) patrz już genetyczne to zaraz i połówkowe szybko zleci
Asiu twarda jesteś ,że wciaż do nas wracasz:)

a ja spłakałam się przymierzając sukienki,wyglądam jak baleron w udach i biodrach:( a jutro to wesele
 
She niech Emi w koncu wyjdzie bo sie nie moge doczekac!!!!Pamietam jak ja codziennie jezdzilam na ktg...
A najezdzilam sie bo przeciez bylam o caly tydzien ''przeterminowana''.Juz na koncu mialam tego dojsc i nie moglam sie doczekac kiedy Julencja wyjdzie.Myslalam,ze nigdy nie urodze...Ciezko bylo mi juz nawet chodzic i czulam sie jak slon.

Poszlam z mala popoludniu na jeszcze jeden spacerek i zrobilam jej mala sesje zdjeciowa:-)hihi IMG_6336.jpgIMG_6350.jpgIMG_6345.jpgIMG_6333.jpgIMG_6339.jpg
 
Gosiu trzymam kciuki za usg-ja mam to za soba :-) jak w tej przychodni do ktorej idziesz maja dobry sprzet to moze dowiesz sie jaka plec ;-) chociaz ja i tak nie wierze w slowa dr-czuje inaczej :eek: i zaczekam do polowkowego zeby sie upewnic czy ja czy dr ma racje ;-) super ze wizyta udana :-) a co do mdlosci to ja codziennie mam ale wieczorem-mi pomaga sucha bulka albo kromka suchego chlebka :confused2: sprawdzilam jak bylam w ciazy z dziewczynkami i pomagalo,szwagiierce tez tak powiedzialam zeby robila-jej tez pomogalo no i teraz tez pomaga :tak: wiec moze sprobuj jak cie zemdli :sorry:
agnieszko zdjecia przecudne ale modelka na nich naaajjjjj!!!:-) jakie Julka ma rzesy podkrecone slicznie....ta buziulka cala jest sliczniutka :tak: fotki jak z gazety :tak: slicznie
 
reklama
Agnieszka ale ładne te zdjątka ,a mała jaka poważna ,normalnie pozuje
śliczne!

a mi się dołek włączył ,najpierw ryczałam,że nie mam w co się ubrać bo źle wyglądam.a potem ogólnie, M stare zdjęcia przeglądał,a tam poprzedni brzuch.w ogóle zdj z tamtej ciąży nawet jak brzucha nie ma to przecież pamiętam kiedy to było.teraz wyrzucam sobie,ze dawno nie byłam na
cmentarzu.i ogólnie popłakuję:( niunio sporo się dziś ruszał,a ja zamiast cieszyć się to płaczę:(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry