Hej dziewczyny!
Wczoraj byłam u mojej lekarki. Trochę mnie uspokoiła twierdząc, że kobieta w ciąży może mieć niższy cukier (tak podobno lepiej) a hemoglobinka na niższym poziomie to normalność. Chciałam Wam powiedzieć, że lekarka przepisała mi kompleks witaminowy i magnez. Przez dwadzieścia minut oglądałam moją dzidzię jak fiak koziołki (razem stwierdziłyśmy, że jest bardzo aktywne). I w tym momencie lekarka powiedziała, że mogę już odczuwać ruchy. Prawda jest taka, że od paru dni czuję już maluszka, ale myślałam, że to raczej niemożliwe (12 tydzień) - Pani doktor też podchodziła do tego sceptycznie dopóki nie ogladnęła maleństwa. W ciąży z Wiwi ruchy poczułam w 14 tygodzniu.
Jak oglądałyśmy wyczyny akrobatyczne maleństawa: wyprężanie, odbicie i salto (autentycznie) to miałyśmy niezłą zabawę. Pani doktor nie mogła dobrze złapać maluszka bo zbyt się wiercił, żeby go pomierzyć. Po 10 minutach udało się jej i powiedziała mi, że dzidzia jest spora - 5,8 cm od główki do pupci, a ok. 12 cm cała. Komputer podał przewidywany termin porodu na 24 marca 2006 r. I CO WY NA TO?
Pani doktor sprawdziła grubość chrząstki nosowej: 0,1 (wykluczyła zespół Downa) oraz grubość fałdu na karku (coś takiego): 0,2 (podobno to wyklucza kolejne wady genetyczne). Na koniec stwierdziła, że mały king-kong jest zdrowy, posiada już wszystko co trzeba: pokazała mi serduszko (niestety jeszcze go nie usłyszałam), żołądek, jelitka, nosek, oczka, uszka i komórki nerwowe na główce.
Dzidzia jest już zwinięta i fajnie krzyżuje nóżkie a najważniejsze, że pomachało do nas - tym nas rozbawiło prawie do łez.