Cześć dziewczyny!
Moja wczorajsza wizyta u lekarki była bardzo pouczająca.
Dzidzia jest zdrowa, duża (1.600 gram) - ku zadowoleniu mojej lekarki, a mojemu przerażeniu (jak ja urodzę takiego klocka???). Teraz maleństwo będzie rosło już ok. 1 kg na miesiąc. Ono jest główką w dół, przykładnie tak jak trzeba i najważniejsze ONO jest CHŁOPCEM. Ma ogromnego siuraka i nie ma żadnych wątpliwości, lekarka zrobiła zbliżenie na cały ekran i studiowałyśmy dokładnie anatomię bobasa. Dziś jestem happy, ale wczoraj przyznam się Wam, że tak naprawdę to nie pytałam już o płeć dziecka, lekarka sama wyszukała odpowiednią część ciała i nie musiała już nic mówić, śmiała się jak pytałam się, czy jest pewna. Otrzymałam odpowiedź, że na 100 %, nic już nie ulegnie zmianie, widać bardzo dokładnie, a pępowinka była w innym miejscu. Lekarka przyznała, że wiedziała już miesiąc temu kiedy przez chwilkę dzidzia pokazała co ma między nóżkami. Może pamiętacie, że ja wtedy też coś widziałam, ale nie jestem lekarzem i czekałam na fachową opinięl. Dziś nie ma już wątpliwości. Mąż nie będzie miał drugiej przylepki. Wiwi szaleje ze szczęścia (że nie będzie musiała oddać dzidzi swoich lalek barbie).
Mąż z początku mi nie uwierzył, że nie będzie Gabrysi. Cóż, chcę mieć Julianka, Florianka lub Miłoszka, ale moja druga połowa kręci przecząco głową.