A z lekarzami wiecie jak to jest. Jak pójdę i mu powiem, że ta przyprawę wczoraj próbował to na 100% powie, że od tego i karze czekac kilka dni az przejdzie a jak nie to znów sie zgłosić, więc przeczekam a jak nie minie to pójdziemy
to nic nie mów, powiedz,że coś go wysypało i tyle. Dzwoniła do mnie fryzjerka. Jest z Olkiem w szpitalu z zapaleniem oskrzeli i krtani. W niedzielę ok. oglądał go ich pediatra i powiedział,że wszystko ok, a po 18 byli już w szpiatlu. Przegięcie
Majandra u nas nigdy nie ma 2 dań. Co prawda mam nieco łatwiej z obiadami,bo w tygodniu nie ma S. Jak jest weekend no to mięcho z ziemniakami obowiązkowo muszą być. W tygodniu zupka albo jakieś mięso. Ja np. jak gotuję rosół to gotuję duży garnek, a później porcjuję sobie w takie pudełeczka jak po ladach i jakby co mam szybką bazę do zupy,a nic nie wylewam. Na rosole możesz zrobić w zasadzie każdą zupę.
Zapiekanka makaronowa, taki śmietnik;-), czy łazanki. U mnie niestety róż i kasza odpada, nad czym boleję,bo Mateusz pluje tego typu konsystencją,a S zje,ale nie za często. Naleśniki i pocuduj z farszem. Ja robię np. dzisiaj
Makaron z pesto szpinakowym - Przepis
suchy chleb albo chrupek w rączkę i wynocha,a jak się nie podoba to trudno. Dziecka nie można zmuszać do jedzenia. Tak samo jak my ma swoje smaki. Z czasem może mu się odmienić,a wciskaniem można dziecko tylko zniechęcić. Z tymi podstępami to też trzeba uważać,bo tak jak piszecie zmiksować i wsadzić do kupeczka po jogurcie,czy Danonku,a jak się wścieknie i nie będzie nawet tych deserków gotowych jadł

A swoją drogą to chłopy mogą być mądrzejsze i pomyśleć,że nie zawsze obiad musi składać się z mięsa i ziemniaków,bo są tańsze obiady i zdrowsze. A swoimi kaprysami napewno nie ają dobrego przykładu dzieciom