Witam kobietki!!!
Ja jestem, ale... nie wiem od czego zacząć...Dwa ostatnie dni miałam dość niespodziewane i zabiegane...
W środę przed wyjściem z pracy otzrymałam telefon od kobietki z jednej z firm (bardzo bogatej i prężnie się rozwijającej się
Kratki.pl - Kominki - Kratki - Akcesoria), czy nie byłabym zainteresowana pracą jako handlowiec z jęz. ros. Znalazła mnie poprzez portal z korepetycjami, gdzie mam ogłoszenie. W szoku byłam, zgodziłam się. Wczoraj rano szybko przesłałam CV i już wczoraj chcieli sie spotkać na rozmowie o 16.00 albo dziś rano. Wybrałam więc dziś. Oj, w szoku byłam, że tak szybko to się potoczyło, bo myślałam, że jeśli mnie zaproszą, to dopieor gdzieś w przyszłym tyg.
Wczoraj szybko pognałam zakupić nową białą bluzkę, bo nie miałam takiej ładnej odpowiedniej.
Nie miałam czasu się przygotować jakoś do tej rozmowy, przypomnieć sobie trików, których nas uczyli na szkoleniach...
Teraz siedzę i analizuję tę rozmowe i oczywiście: tu mogłam powiedzieć tak, tego jeszcze nie powiedziałam. No cóż..Było minęło. W środę mam mieć odpowiedź.
.Wiem, że nie jestem pod każdym względem idealnym kandydatem, przede wszystkim pod względem dyspozycyjności. Po drugie chyba gdyby mnie zechcieli, to sama nie wiem, czy się tam nadaję, obwiam się, czy podołałabym obowiązkom, a jest ich sporo. Nie jestem jakąś młodą-gniewną rozbijającą się łokciami, a w handlu tak trzeba....Nie znam nikogo, kto tam pracuje, żeby podpytać faktycznie jak jest, czy to tylko tak strasznie wygląda.
Iza, gratuluję zdolnego synka, urosłaś, prawda?
W niedziele wybieramy się z koleżanka i dziewczynkami do teatru na Czerwonego Kapturka.