Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Gdybym tak nie uważała nie napisała bym tak. Przeszłam na butelkę i karmienie od razu krótej i sprawniej trwało. Podgrzewacz miałam koło łóżka. W butelce odpowiednia temperatura i ilość wody, tylko wsypać kilka łyżeczek i mleczko gotowe. Mała szybko zaczeła trzymać sama butelkę. Ja byłam w łóżku (słuchałam czy się nie dławi) a ona spokojnie piła sama mleczko. Na wyjazdy samochodem brałam pogrzewacz i w każdym momencie przygotowywałam mleczko mająć końcówkę do zapalniczki. A jak byliśmy na zakupach, to w termosiku spokojnie 2 h utrzymywała się ciepła woda.Naprawdę uważasz, ze karmienie butlą jest wygodniejsze?
Ja mam koleżankę, która karmi tylko i wyłącznie dlatego że chudnie... Natomiast ja sama planuję max do 6 miesiąca karmić bo przecież trzeba szukać jakiejś pracy a jak dostane nowa pracę to nie będę się zwalniać na karmienie. chyba że nie znajde pracy to problem rozwiązanyAle mimo wszystko planuję maksymalnie do 6 miesiąca...
Gdybym tak nie uważała nie napisała bym tak. Przeszłam na butelkę i karmienie od razu krótej i sprawniej trwało. Podgrzewacz miałam koło łóżka. W butelce odpowiednia temperatura i ilość wody, tylko wsypać kilka łyżeczek i mleczko gotowe. Mała szybko zaczeła trzymać sama butelkę. Ja byłam w łóżku (słuchałam czy się nie dławi) a ona spokojnie piła sama mleczko. Na wyjazdy samochodem brałam pogrzewacz i w każdym momencie przygotowywałam mleczko mająć końcówkę do zapalniczki. A jak byliśmy na zakupach, to w termosiku spokojnie 2 h utrzymywała się ciepła woda.
Ja się czułam "uwolniona", a dziecko najedzone.
Podkreślam że nie czułam się w roli karmiącej i naprawdę mi ulżyło. Poza tym miałam anemię.
Nawet pediatra mówiła że dobrze że odstawiłam bo dziecko było duże i moje mleczko to już była głównie przekąska.
Widocznie nie miałaś pogrzewacza, bo ja też mam piętrowy domek (sypialnia na górze, kuchnia na dole) i w życiu nie schodziłam na dół żeby przygotwać mleczko, bo i po co. Wszytsko miałam pod ręką, butelki też nie miałam jednej (dlatego nie musiałam w nocy myć, sterylizować nigdy nie sterylizowałam, tylko myłam gorącą wodą z płynem i szczotką do butelek.Dla mnie karmienie naturalne do sztucznego to dzień do nocy, w duchu przeklinałam się, ze tak szybko skończyłyśmy, to pierdzielenie się z przygotowywaniem mieszanki, schodzenie na dół do kuchni, szykowanie, sterylizowanie butelek, noszeniem się z wodą i proszkiem wszędzie... no cóż każdy wybiera to co lubi ale pierwszy raz słysze od kogoś, kto miał porównanie, ze karmienie sztuczne jest wygodniejsze :-)