Kurcze dziewczyny przyznam się wam, że jeszcze NIC nie kupiłam dla Agatki

ani dla siebie do porodu.
Jedyne co zrobiłam to jeszcze przed świętami wyciągnęłam wszystkie ciuszki po Ani i je przejrzałam. Doszłam do wniosku, że nie muszę nic kupować z ciuszków.:-)
Jednak po ostatniej wizycie u gina, który powiedział, że mała na pewno nie będzie taka duża jak Ania to zaczęłam się zastanawiać.
Dla Ani najmniejsze ciuszki miałam w rozmiarze 62 i mimo, że jak się urodziła to miła 63 cm to na początku wszystko było na nią za duże.
Więc jeśli na ostatniej wizycie w marcu okaże się, że Agatka będzie mniejsza to chyba dokupię parę ciuszków w rozmiarze 56.
A propos rozmiarów to jak rodziłam Anię to w moim mieście nie było jeszcze takich sklepów jak C&A, H&M, Cubus. Najmniejszy rozmiar jaki można było kupić to 56, czyli dla przeciętnego noworodka. Ale co z wcześniakami?
Jak się urodził taki co miał 1000 g lub niewiele więcej to się musiał w tych ciuszkach topić. Ostatnio w tych sklepach widziałam ciuszki nawet w rozmiarze 40 czy 44 (jakoś tak) - strasznie maleńkie!
Uwaga! Widziałam dzisiaj w ulotce Rosmanna, że od jutra (13.02) mają w promocyjnej cenie mydło Biały Jeleń! ;-):-)