reklama

Zakupki dla Mamy i dzidzi :)

reklama
W wózeczku zdarzyło mi sie przewijać ze 2-3 razy - w najwieksze upaly. Pampres nawet niezbyt mokry chyba bardzo szczypał Julcie. Na szczescie nigdy nie przewijalam w plenerze kupy :cool2:. Ale na wszelki wypadek woże ze sobą taką podkałdkę do przewijania i pieluche tertorwą. Torbę mam wózeczkową - ma fajne siatkowe kieszenie na szpargały (pieluchy, wkłądki laktacyjne, krem ... na zewnatrz kieszen jak w plecaku na picie!!) a do tego zapina się na rączce wózeczka jak klocki lego - na takie "klik" Można ją też odpiąc i przypiąc pasek do noszenia na ramieniu. Generalnie z wózeczka jetsem bardzo, ale to bardzo zadowolona :-):-):-) i pomyśleć tylko że wybieral go beze mnie moj m.! :cool2:
 
Patewka - kociak super! Ja mam dwie kotki, z tym że po przeprowadzce Zuzia (biała) mieszka ze mną, a Nela u rodziców, bo z ojcem jak pies na spacery wychodzi :cool2:

A facetom czasami stykną jakieś odpowiednie synapsy i uda im się wybrać coś fajnego. Mój mi na przykład ostatnio wypatrzył sukienkę do ślubu którą Wam jakiś czas temu pokazywałam :tak:
Na poczatku przeszedł małe szkolenie i dał się wyedukować ;-) Bo pamiętam, ze początki były zabawne czasem, jak na zakupach coś mi proponował. Teraz świetnie zna mój gust - elegancja w prostocie jak to nazywa ;-)

A w wózku często przewijamy jak jesteśmy na dłuższym spacerze, parę razy i mega-kupa się zdarzyła. Ale bez ofiar w ludziach (i wózkach ;-) )
 

Załączniki

  • Nela i Zuzia.jpg
    Nela i Zuzia.jpg
    23,8 KB · Wyświetleń: 76
Ostatnia edycja:
A facetom czasami stykną jakieś odpowiednie synapsy i uda im się wyrać coś fajnego.

:-p Faajne.

Biała wygląda na koteczkę, pręgusek mniej, ale i tak są śliczne. Kiedyś miałam innego kociaka - dachowca (Kasię ) i teraz odrobinę załuję ze mamy kota a nie kotkę. Bo on to mało przytulaśny jest, raczej dzieci na silę go tulą, on jednakoż pokornie znosi np. zasypanie w ramionach mojego średniaka :-D ;-)

A rosyjskie chyba nadal drogie, zreszta wszystkie rodowodowe koty nie sa tanie.
Ale po tym jak cierpialam leczac mojego umierajacego szczeniaka :-(:-(:-(kupionego ot tak ... obiecalam sobie ze nie bede popierac takiej sprzedazy. Dlatego kupilam zwierze z rodowodem.
 
ale kociaki boskie

mnie mój mąż zaskoczył (zna mój gust) i kupił mi okropna kiece zdzwiłam sie że mógł pomyslec że ja to w ogóle ubiore (cekiny z ktorych dawno wyrosłam)

a co do podkładów są super nam sie tez przydają jak wybywamy na cały dzionk z domciu wygoda i nie ma strachu o wózek że przypadkowo zostanie ubrudzony
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry