Jeszcze raz chciałam bardzo podziękować Tobie muszelko! Twoje słowa naprawdę dodały mi otuchy.
Również wyznaję zasadę NIGDY NIE MÓW NIGDY sama wiem po sobie,że teoria jedno a życie to druga sprawa.
W sob.nie pojechałam z nim do pracy ale w ndz.już tak .Rozmawialiśmy.Wracając do domu miałam myśli ,żeby mu wybaczyć,spróbować,łamałam się ale pamiętałam o tym co pisały dziewczyny jednym chórem byłam zła na siebie ,
że jestem głupia i naiwna jak mogę dać mu szansę skoro właściwie on nie dał mi wyboru.
Aż wieczorem przeczytałam te wszystkie mądrości Muszelki i aż się popłakałam.
Jeśli chodzi o smsy to skończyły się one w dniu kiedy się przyznał.
Musiałam wyciągnąć od niego wszystko,skatowałam się okrutnie przy tym.Czy mi lepiej jak wiem ( no powiedzmy,ze była to prawda co mówił)chyba tak bo to jakby uspokoiło moją fantazję.
Sama kiedyś wdałam się w grę słów przez smsy z kolegą z pracy nie zdradziłam go fizycznie ale w myślach tak.Właściwie to nic takiego się nie stał

N nie wie o tym to było z głupoty i tak samo mi tłumaczy swoje smsy.
Po za tym uświadomiłaś mi MUSZELKO że to prawda odkąd mały pojawił się na świecie to tak naprawdę nie śpimy w jednym łóżku , sypialnia jest moja i dziecka jego salon.
Jak pisałam do niego smsy to tylko na tematy dziecka a to ,ze zjadł jabłuszka a zupki nie chciał a to kupki nie robił a to że płakał,śmiał się itp itd.
Uświadomiłam sobie również,że i ja o sobie tez nie myślałam i że on mnie również zaniedbał.Powiedziałam mu to.Powiedziałam też że ja z tego powodu nie szukałam pocieszenia w przeciwieństwie do niego bo uważam to za okres przejściowy.
Powiedział mi,że nie pamięta nawet jej twarzy bo był tak pijany,że dostał wizytówkę tylko dlatego,że nic z tego nie wyszło a ta szmata tak sobie nagabuje klientów.I on zaczął pisać te popaprane głupoty.
Kocham go i pasuje mi pod każdym względem,nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy,że ktoś inny mógłby go zastąpić.Nie raz koleżanki mówiły mi,że zazdroszczą mi takiego opiekuńczego męża.Dziś działa na mnie tak samo jak 18 lat temu kiedy się poznaliśmy .Czy powinnam zapomnieć o tych dobrych chwilach?Widzę jak mi pomaga przy małym jak się stara.Chce dać mu to czego nie dał starszemu bo był za młody i nie świadomy pewnych spraw.Widzę jak kocha nasze dzieci.
Czy on kocha mnie skoro zrobił mi takie świństwo???
Udowodnił wiele razy,że bardzo mu na nas zależy.Nie miałam wątpliwości do tego cholernego czwartku!Wydaje mi się ,że oboje bez siebie nie potrafimy żyć.Kłócimy się to prawda ale ciężko nam bez siebie.
Wczoraj kiedy rozmawialiśmy powiedziałam mu,ze go zdradzę tak jak radził!!( oczywiście,że bym tego nie zrobiła ale chciałam się upewnić czy mówił serio)
Powiedziałam,ze nawiązałam kontakt przez naszą-klasę ze swoja pierwszą wielką miłością i umówiłam się( oczywiście z mojej strony kłamstwo).
Błagał mnie ,żebym tego nie robiła,widziałam jakie miał wtedy oczy zaszklone,jaki po tym był roztargniony i wszystko z rąk mu leciało.Wiedział,że nie ma prawa ode mnie niczego żądać ale na samą myśl ,że mogę to zrobić skręcało go w środku.Był rozdygotany i drżało mu całe ciało.Stałam obok i słyszałam jak wali mu serce.Prosił mnie,żebym nigdy mu nie powiedziała tego jeśli to już zrobię.
Czy gdyby mnie nie kochał tak by zareagował???Przez te dni codziennie zmieniał pościel bo tak się w nocy pocił ( tak reaguje na stres) czy w takim razie skoro by nie żałował szczerze i nie przeżywałby tego tak by się denerwował???
Znam go jak własną kieszeń i już po powrocie z tego wyjazdu wiedziałam,że coś kombinuje nie pasowało mi wiele zachowań dlatego zaczęłam się mu uważniej przyglądać.Sprawdziłam komórkę i te połączenia czego NIGDY wcześniej nie robiłam.Intuicja!
Po drugie tak jak muszelka napisała nie mam gwarancji,że w nowym związku nie powtórzyłaby się podobna sytuacja.
Nie dałam mu jeszcze żadnej odpowiedzi czy dam nam jeszcze szansę i jak będzie wyglądało nasze życie.Serce mi mówi,żebym spróbowała a rozum żeby go ukarać. Jeśli mu dam szansę to nie wiem czy będę umiała się powstrzymać przed wypominaniem i wytykaniem.A jeśli dam mu szansę to kiedy i jak to powiedzieć,żeby nie pomyślał ,że mu tak szybko i łatwo poszło ze mną.