reklama

Zdrowie naszych dzieciaczków

reklama
dziewczyny
czy teraz na jesień jak już taka zgnilizna za oknem to można zapobiegawczo podawać cebion naszym maluchom czy jednak nic ????
zgnilizna - niezłe określenie:tak:
W pokarmie matki masz przeciwciała i dzieciaki nie powinny chorować.
U nas w domu, synek chory, ja mam katar - malutka (nie zapeszać) zdrowa.
 
Lana, mi pediatra powiedział żeby jesienią dawać zapobiegawczo (taką dawkę jak wskazana na opakowaniu). Przy katarze który młody złapał kazał zwiększyć. Ja karmię piersią i jednak katar się przyplątał i to wcale niemały.

Edit: cała dawka wydaje mi się za duża, ale trochę zmniejszę i co 2 dzień zamierzam dawać.
 
Ostatnia edycja:
A nie uważasz, że powinna się hartować? że powinna budować odporność? Że nie uchronisz ją przed wszystkimi zarazkami zwłaszcza w sezonie zachorowań? Że grypa zaczyna się już parę dni wcześniej-zanim masz jakiekolwiek objawy więc tak czy siak miała z nią kontakt? No i będzie jeszcze "latać" po mieszkaniu kilka dni tak samo? Że wirusa do domu może przynieść każdy łącznie z Tobą- a wcale nie musi na niego zachorować?
Mój mąż był chory a ja zaraziłam się od niego dopiero 4 dni po tym, jak on już dawno latał zdrów.


Oczywiście nie oceniam Cię- żeby nie było :P- tylko głośno myślę, bo dla mnie to troszkę mija się z celem.
 
Ja się zgadzam z Marceliną.....wirusiska latają wszędzie i jej nie uchronisz, może właśnie dziadkowie jej coś "sprzedadzą" ? Powinna się oswajać z zarazą tego świata :-D.....a nie tęsknisz?
Ja jak miałam opryszczkę i kilka dni starałam się małego nie całować to ledwo się hamowałam.....
 
reklama
Pomijam , że se nie wyobrażam "sprzedać" dziecko na parę dni gdziekolwiek :P ale o tym nie chcę już pisać bo to moje subiektywne odczucie.
Rozumiem, że Megmarion poświęcasz sie dla dziecka, ale moim zdaniem zupełnie bezcelowo.
Jak ja byłam chora, bolało mnie 4 dni gardło, miałam stan podgorączkowy, no ale musiałam wstać w nocy, nakarmić, przytulić, pocałować w czółko też się nie pohamowałam.
Na szczęście Pindzia zdrowa.. no a jakby zachorowała.. wiadomo, że bym miała wyrzuty sumienia..ale czy zarazi się ode mnie, czy od męża czy od kogoś innego- na to nie mam wpływu.
Mąż chodzi do pracy, ma kontakt z ludźmi, przynosi zarazki do domu codziennie- przed tym się nie da uciec.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry