Cześć dziewczyny, tak czytam i stwierdzam, że suma sumarum każda ma podobne problemy i przejścia. Ja już ochłonęłam po stracie dzieciątka i zabiegu...w sumie to był już drugi zabieg w ciągu pół roku... Dopiero mi się wszystko goi, jeszcze nie wspolzyjemy. Byłam u różnych lekarzy nikt też nic sensownego nie doradza, nic nie mówi... Badania muszę wymyślać sama i prosić o skierowania

ciągle walczymy o pierwsze dziecko.. Póki co do marca żadnych starań ale bije się z myślami czy marzec to nie za wcześnie? (Zabieg 31.01) jak to z tym acardem i heparyną? Dwóch lekarzy sugerowało że mam brać w sumie od owulacji..mam mieszane uczucia.czy robić badania tych mutacji jeszcze? Czy się wstrzymać... Ogólnie dopada mnie mega chandra ... Chyba musiałam się wygadać...