Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Nie zgodzę się z Tobą. Minimum niezależności, czyli umowa o pracę przynajmniej na rok, żeby można było pójść na urlop macierzyński, to naprawdę podstawa. Czasy czasami, ale nie powiesz mi chyba, że to nieosiągalne? I to przy założeniu że partner ma stałą pracę.@kasiaa91 Bo czasem czekając na niezależność, można się nie doczekać na ten moment. Czasy mamy takie, jakie mamy. Moim zdaniem wystarczy przemyśleć plan B, by w razie kłopotów móc działać. Nie wszyscy mają ten komfort, że znajdą/mają stabilną pracę (zresztą czy wogóle taka istnieje??).
Tylko że obecnie nawet ja nie masz pracy, to dostaniesz zasiłek 1000zł przez rok + 500zł z programu 500+ (czyli 1500zł/mc przez rok). A dodatkowo jednorazowe becikowe 1000zł jak mało zarabiasz. Więc nie wiem czy pójście do pracy za minimalną krajową wogóle się kalkuluje. Pracując na minimalną krajową dostaniesz na macierzyńskim 80% wypłaty, czyli jakieś 1540zł.. Także nie przemawia do mnie w tym momencie konieczność posiadania pracy przez autorkę.
Mi się wydaje, że to bardziej chodzi o to, żeby zacząć coś robić wgl. Mam teraz dobry przykład na sobie stety niestety. 6 lat studiów, pół roku starania o pracę, ciąża i teraz jeszcze z rok będę w domu. Mam 27 lat i jestem bez doświadczenia zawodowego z dzieckiem. To bardzo utrudnia znalezienie pracy. Jedyne co mam to wykształcenie, które może się przyda.Ale czy za kilka lat sytuacja będzie lepsza?
A może mąż tak dobrze zarabia, że ona wcale nie musi pracować. I nigdy nie będzie musiała. Też nie można od razu przewidywać najczarniejszych scenariuszy. Owszem - mieć przemyślane, co by było gdyby i od tego uzależnić swoją decyzję.
A to za więcej lat to więcej zarobi? Wydaje mi się, że niekoniecznie. Szczerze mówiąc nie jest to wg mnie dobry argument. W każdym wieku i czasie może coś się wydarzyć, więc idąc tym tropem rozumowania najlepiej nie robić nic i czekać na śmierć.
Ale czy za kilka lat sytuacja będzie lepsza?
A może mąż tak dobrze zarabia, że ona wcale nie musi pracować. I nigdy nie będzie musiała. Też nie można od razu przewidywać najczarniejszych scenariuszy. Owszem - mieć przemyślane, co by było gdyby i od tego uzależnić swoją decyzję.
A to za więcej lat to więcej zarobi? Wydaje mi się, że niekoniecznie. Szczerze mówiąc nie jest to wg mnie dobry argument. W każdym wieku i czasie może coś się wydarzyć, więc idąc tym tropem rozumowania najlepiej nie robić nic i czekać na śmierć.
Jednak wątpliwości ma, skoro pyta na forum. Oby było jak mowisz. To wszystko zależy co ona sama chce ze sobą zrobić. Uczyć się, pracować w sklepie rok po porodzie, otworzyć firmę, być utrzymywana przez męża i mieć więcej dzieci. Dla mnie temat się już wyczerpał. Powodzenia autorko. Daj znać co wybrałaś.@DarkAsterR Weź pod uwagę, że autorka do tego czasu może mieć już i z 10 lat doświadczenia. Po roku macierzyńskiego wyśle dziecko do żłobka i pójdzie do pracy. A mając 30 lat, będzie miała 10 lat doświadczenia na rynku pracy i będzie bardziej pożądana przez pracodawców niż kobieta, która skończyła studia, urodziła i często nie ma doświadczenia zawodowego ;-)