Dziewczyny, u mnie było ryzyko 1:16, na amnio się nie zdecydowałam, po tym druzgocącym wyniku tydzień wyjęty z życia, zanim zrobiłam Sanco. Potem kolejne dni oczekiwania na wynik. I między wynikiem pappy, a sanco miliard mysli, tych najgorszych. Że nie dam rady urodzić i wychować chorego dziecka, nie będę w stanie się nim zając, dlatego wtedy myślałam o terminacji. Gdyby to było teraz, a nie dwa miesiące temu, moja rozpacz chyba by zaowocowała głęboką depresją. Nie wyobrażam sobie, nie rozumiem jak można kobietę ZMUSZAĆ, by urodziła dziecko niezdolne do samodzielnej egzystencji, jak można skazywać ją na bycie przechowalnią dla dziecka bez szans na przeżycie poza jej brzuchem, skazywać ją na doczesną opiekę nad chorym dzieckiem w kraju, w którym państwo ma w nosie chore dzieci i ich potrzeby, w kraju, gdzie wszyscy umywają ręce i kobieta i jej rodzina zostają sami z traumą, chorobą, poświęceniem, na które się nie zgadzają... Popłakałam się wczoraj, gdy przeczytałam wiadomość o tym wyroku... Jak można, nie potrafię zrozumieć jak banda starych dziadów, których nic innego niż kasa nie obchodzi, decyduje o moim życiu. To nie jest wolny kraj, to jest ciemnogród, którym kieruje banda pajaców, który przekupili ciemną masę 500+... Tak strasznie jest mi przykro, że muszę tu żyć. Jestem w 24 tygodniu obecnie, myślałam nad kolejnym dzieckiem w niedalekiej przyszłości, ale mam 38 lat i nie zdecyduję się na kolejne, bo boję się, że będę zmuszona urodzić dziecko, które nie będzie zdolne do samodzielnego życia albo do życia w ogóle. Kto się takimi dziećmi zajmuje, gdy stara matka odchodzi? Opieka społeczna, która traktuje ludzi jak worki z ziemniakami? Naprawdę, od wczoraj nie potrafię się odnaleźć, tak bardzo żałuję, że musze żyć w tym kraju, a obecnie nawet nie ma gdzie uciec...